..:: Serious Magazine ::..
wydanie 14

  Wstępniak
  Fairy Castle czyli Zaklęty Zamek
  Piano v1.0
  Prezentacja Fairy Castle, Piano
  Klimat...
  Profesor
  Nowoczesne zakupy...
  Postać Atari - Nir Dary
  List do mnie i o mnie - Jabol
  Teraz ja!
  Dekoder
  Humor w Serious'ie
  Recenzja, polemika: Numen
  Nowy
  K.S.O. 2T06 TURBO
  Notka - TURBO 2T06
  Moja przygoda z Atari...
  Zabobony
  Sidcar
  Design Master
  Próbnik - trzecie oko elektronika
  Sterowanie biologiczne
  Jak się pozbyć...
  Grzebanie w popiele
  Nakładka
  Kontroler obrazu
  Jaka dokładność?
  Atari w Internecie
  LCD
  Gadżet
  Gadżet - demo
  Zestaw kilku prac

  Wyjście
Teraz ja!


      Zaznaczymy to tak: Zenon na łamach Serious'a czyta, myśli i odpisuje. Komu? Zbycho Jabolowi, bo pewnie tyle co, przeczytaliście jego list do mnie, który pozwoliłem sobie zamieścić w "czternastce". Są ohy i ahy, jest be i cacy, są pozdrowienia i w ogóle wszystko co w liście być powinno. Dzięki, przeczytałem z największą uwagą. Teraz raz jeszcze czytam i odpisuję...

      Dlaczego mam Atari a nie PyCy. Bo mnie po prostu nie stać na PC + mówiąc szczerze, komputer do niczego nie jest mi potrzebny. NAWET ATARI!!! Mam Atari, bo kiedyś przed laty był boom na komputery. Dzieliło się to na osobiste i domowe, te do pracy i do zabawy. To że mam (kupiłem) Atari to zwykły przypadek a nie rozsądny wybór czy potrzeba. Zabierałem się za zrobienie "COBRY", miałem już nawet sporo sklecone. Wyczytałem gdzieś że są Comodory, ZX SPECTRUM, Atari, Amstrady i jakieś inne stwory. Tylko cena zadecydowała że kupiłem Atari. Gdyby ZX był tańszy, pewnie miałbym jego. (Do dziś?). Co nieco wiedziałem o komputerach a wartałoby coś takiego mieć i zobaczyć, dotknąć, dowiedzieć się jak to działa. Ot, i tyle.

Padło na Atari, więc mam Atari. Był czas, że zdobywałem materiały na temat programowania, jego wnętrzności etc... Ale jak pamiętamy, w literaturze ukazywało się niewiele, prawie nic, a to co prezentował Bajtek czy inne było żenujące. Sytuację zmieniło dopiero pojawienie się Tajemnic Atari. Stamtąd dowiedziałem się co i jak. Szkoda że ukazywało się tylko co miesiąc.

      A moje pomysły i ich publikacja? Miło wiedzieć że ktoś jest zaciekawiony tym co robię. I tyle. Ale... :) O! Gdybym na tym zarabiał, byłoby coś! Ale ja to publikuję ze zwykłej życzliwości dla innych. Jeżli moje opisy szczegółów rozjaśnią w łepetynie komuś, to będzie mi miło. Ot, co. Zawsze zaznaczam. Kto chce niech robi, opisy (tak mi się wydaje) podaję dosyć wyczerpująco. Niech inni których jest niewielu mają łatwiej.

Komputer ten w istocie jest bardzo wdzięczny. A mnie ZAWSZE interesowało i interesuje - jak to jest zrobione. Podaj mi przykład, lub wskaż, gdzie można znaleźć informacje o budowie kartridża? Ja powiem NIGDZIE (mówimy o klilkunastu latach wstecz)! A jest to najcudowniejszy pomysł twórców Atari. Powiem więcej. Niedoceniony i niedoceniany pomysł!!! Gdzieś tam zrodził się pomysł RAMDYSKU. Były produkowane kartridże, te sztywne, ale nigdzie nie opisano czy napisano jak to działa. Wiem, komercja, zysk. A mnie właśnie to interesuje. Jak to działa. I dlaczego tak. Pojawił się jeden a potem inne. A Ty piszesz że kolejny RAM-CART nie odbiega od poprzedniego. To proste. Bo odbiegać nie może. RAM-CART to żaden nowy pomysł. To stare jak świat. Tylko że... pamięć RAM (statyczna) kosztowała jak samochód, a EPROM jak gwoździe. Stąd było jedno a nie było drugiego. Nie sądzę, by twórcy Atari nie wiedzieli, że do gniazda można włożyć RAM-CART'A. Dobrze wiedzieli. Nie robili tego bo kto to kupi. Czasy się zmieniły, pamięci potaniały, więc warto tylko z ciekawości wrócić do ideii i posmakować tego co inni zamyślali. Dla mnie prawdziwą frajdą jest myszkowanie od końca i dochodzenie krok po kroku do tego co rodziło się w głowach twórców Atarynki. To jak archeologia. A że mam jakiś tam sentyment do tego gniazdka bo jest naprawdę CUDOWNE, więc rozwijam na SWÓJ sposób ideę. Powtórzmy. Nic mi z tego że rozbudowałem to coś do pojemności 1MB. Satysfakcja i tyle. Wiem jak rozbudować jeszcze, ale to kosztuje, i zgodzę się z Tobą - po co? To nie problem rozbudować RAM-CART'A. By powstał DRC wystarczy włożyć drugą taką samą pamięć, połączyć i gotowe. Cóż to za myślenie przy tym. Dodanie innych bajerów i owszem. Myślenie pojawia się dopiero wtedy gdy zadam sobie pytanie: kto napisze oprogramowanie. Ja nie. Więc to musi być kompatybilne w dół. I tu upatruję jakiegoś swojego sukcesu. Bo zarówno RAM-CART 64kB, 128kB, DRC i moduł 1MB chodzą NA TYM SAMYM OPROGRAMOWANIU! Gdy zrobię nowy model to czytaj wyżej. Ono istniało bo ktoś umiejętnie podrasował DOS'a Stefcia, a Jager zrobił to po swojemu tak jak jemu pasowało. I to było to! Poza tym, zajmowałem się tym tylko dlatego, że Jager chciał moduł 128kB. Że wyszło więcej, czy to źle?

      Ja się wcale nie przejmuję tym czy będę na scenie, czy nie. Czy miałbym coś do powiedzenie bez elektroniki czy nie wcale mnie to nie przeraża. Tak szczerze mówiąc, po co mi scena? Na nic! Owszem, dzięki korespondencji mam różne cuda. Po co mi wychylanie nosa poza drzwi. Ani medalu za to, ani kasy, ani straty, ani dobrze ani źle. Jestem bo tak jakoś wyszło samo. Wypalę się, powiem dziękuję i tyle. Popatrzmy, któż to jest na tej scenie niekoniecznie Ataryniarskiej? Gdyby tak inni nie pisali tego na czym się znają, to co by pisali? Też nic!! Koder pisze o kodowaniu, elektronik o elektronice więc i ja jestem w normie. Tylko z przekory zamieściłem w tym magazynie kilka artków o niczym. Szkoda na to czasu, ale poczytać można, tylko że wartość poznawcza = zero! Dwa zera!

      Sam emulator na którym używasz kartridży. To CUDOWNA rzecz. Ale jak sam piszesz i ja tak sądzę, jesteś tylko KONSUMENTEM! W istocie, po co Ci wiedzieć jak działa kart. Po nic. Zgoda. Ładujesz co trzeba do wirtualnego karta i to działa. Ale powiem szczerze na emulatorze czy oryginale nic nie wymyślisz. Ja zresztą też nic. Inni też nic. Bo to co zostało wymyślone jest skończoną doskonałością. W carcie najważniejszy jest nagłówek! A On dla KAŻDEGO carta jest taki sam! Koniec kropka. Wielkość carta, tu można eksperymentować (tak jak zrobili to twórcy SPARTY), ale nic nowego nie wymyślili. Tak na dobrą sprawę to PC nie musi emulować carta. Wystarczy że uruchomi program podrasowany, a na ekranie w formie bajerów pojawią się ustawienia które tak szumnie się konfiguruje. Tak naprawdę to Atari też nie potrzebuje carta, bo przecież te same programy chodzą bez niego. Ale cart jest i powtórzę. Jest to najcudowniejszy pomysł twórców Atari! A jeśli chodzi o oprogramowanie. Kto to ma zrobić ja? Nie potrafię. Inaczej. To mnie nie pociąga. W/g moich wskazówek niech to zrobią Ci co chcą. Zresztą co to za trudność. Popatrz:

          skok  lda #0
                sta kolor
                jmp skok

To jest program dla karta. To nic że bajer i bzdura. Każdy inny wygląda tak samo. Bo ważny jest tylko nagłówek by to ruszyło i tyle. Trochę się rozpisałem, ale sam piszesz że nie masz pojęcia o szczegółach. A one jak widzisz są proste. Tylko że elektronika kosztuje a kodowanie NIE! Dlatego zawsze mowię. Koderzy, Ci to mają życie!

Zbycho Jabol! Jak najbardziej z Tobą się zgadzam. Po co cart fizyczny jak jest emulator. Tak ma być i tak jest! Ale ja mam odchylenie, więc nie pociąga mnie emulator. Lutowanie, uruchomienie, pokombinowanie, etc... Sama frajda. Tego emulator nie da. Ustawić tu i tam? Włączę sobie PANTHER'A lub QA, tam na górnej belce są opcje, które mogę sobie powybierać, ale to nie jest to. Dlatego jak piszesz dla zabawy, dla satysfakcji, dla hobby mam Atari, coś tam kombinuję, po swojemu, bo po swojemu. Nie obchodzi mnie czy ktoś to chce czy nie. Nie interesuje mnie to czy ktoś oprogramuje. Tak? To dobrze. Niech się ze mną podzieli bo i ja dzielę się z innymi. Taka jest moja idea. Na chwale mi nie zależy. Jak ktoś ma ochotę niech użyje pomysłu do czego chce. Nie stawiam znaczka © na moich "wyrobach". To hobby i tyle. Miałbym kasę, miałbym PC i emulator. Nie mam kasy, mam Atari bo to mi wystarcza. Powyższe uwagi odnoszą się również do rozbudowanej pamięci. Mnie ciekawi jak to jest zrobione!

Czytam dalej Twój list i odpisuję...

...sukcesem okazuje się skonstruowanie DRC... o pojemności 256kB...

To nie jest tak. To żaden sukces czy trudność. (czytaj wyżej). Sukces jest w tym, że jest to małe jak cartridż, działa i chodzi na starym oprogramowaniu. Wymyślenie schematu to pestka. A kiedy czytam Twoje uwagi o szybkości dostępu do tego, wybacz, ale to nieporozumienie. Posłuchaj. Atari ma zegar około 4MHz dzielony na pół, Więc wychodzi że jest to niecałe 2MHz. To steruje dostępem do pamięci jeszcze wolniej, bo wykonać się musi szereg rozkazów. Powiedzmy że dziesięć Nijak nie można tego przyspieszyć, chyba że da się większy kwarc, ale wtedy obraz do bani i system pada. PC emulując używa zegara, no powiedzmy 800MHz. gdzie tu porównanie? To MUSI być szybsze. A jak nie jest, to programista był z innej planety. Stop! Mówimy o emulatorze a więc o czymś co w 100% odpowiada oryginałowi tylko jest inaczej zrobione. Więc... I szybkość powinna (MUSI!) być ta sama bo w innym wypadku to nie emulator tylko zupełnie nowy produkt. W/g mnie emulator MUSI zachowywać się jak oryginał. Twórcę emulatora który emuluje inaczej (wolniej, szybciej) należy ściąć albo skazać na banicję. Na nic testy do których po cichu namawiasz. Co mają wykazać? Nieudolność programisty emulatora PC? To oczywiste że PC z wielgachną pamięcią daje o wiele większe możliwości niż Atari ze swoimi 64kB. Po to są PC-ty. Tak trzymać! Dwa rozkazy:

          lda #0
          sta cel

wykonane na Atari (zegar 1.8MHz) oraz na PC (zegar około 1GHz) Jak myślisz, gdzie wykona się to szybciej? Dlatego w temacie szybkości pracy DRC nic się nie wymyśli. Można tylko zwalniać, tak samo na Atari jak i na PC. Atari ma swoje prawa, emulator powinien mieć te same. Inaczej to nie emulator a "przyspieszać" a takim już jest Turbo Basic. Tylko że nic mu do szybkości obsługi DRC czy innego carta.

Tak swoją drogą, jestem przeciwnikiem wszelkich rodzajów testów i porównań. Co mają wykazać? Przykład z motoryzacji, (po testach). Stary silnik pali 5l na 100km. W nowym modelu pali 4.9l na 100km. Który lepszy? Ten drugi, to oczywiste. Więc jak to się stało, że eksploatacja tego drugiego jest droższa niż pierwszego? Cóż to znaczy lepszy o 0.1l na 100km. To bzdura. Komu to potrzebne i na co. Albo... Badania CBOSu wykazały że teraz 10% populacja jest za a 50% przeciw. Jednak dwa miesiące temu było pół na pół. Za dwa miesiące będzie jak jeden do trzech. I co z tego. Wybory wygrał i tak ktoś inny. "Badacze" namieszali, niewiele z tego wynika. Sory... zbili kasę, ale efekt końcowy bez zmian.

Więc, DRC działa tak szybko, bo szybciej się nie da. A emulator szybciej bo się da. Kropka. A nie powinien. Dopuszczam odchyłkę 0.00000000001% inaczej do bani z takim emulatorem (niby oryginałem). Ale... chętnie pobawiłbym się emulatorem, tylko że wolę grzebanie w elektronice.

      Oj tak! Zdobycie dyskietek to problem. Masz rację, pamięci zawsze mało, a bałagan dyskietkowy i mnie doprowadza do szewskiej pasji. No cóż, taki urok Atarynki. Ale założę się, że jak czegoś szukasz na twardzielu to i tak nie znajdziesz? Dobrze mówię? Działa prawo Marphiego.

Sprawa konkursu...

To że DRC był nagrodą to przypadek, bo akurat miałem drugi. Nie chodziło mi o cacy nagrodę, ale o nabór "pisaczy" do magazynu. To był prawdziwy cel. Gdybym miał Atari lub stację na zbyciu one byłyby nagrodą. Prawdziwym celem było pozyskanie nowych artykułów. Niestety, nie udało się. Powód? Myślę że ludzie wstydzą przyznać się do Atari. Teraz w XXIw nie wypada. Ot i tyle. Takie moje zdanie.

      Zbycho! Chciałbym by SERIOUS się ukazywał. Ale co ja mam w nim zamieszczać? Ty nie piszesz, rozumiem inne zajęcia. Inni nie chcą, nie mogą, boją się etc. Ja nie chcę by SERIOUS bym monotematyczny. Ale nie będę pisał o d.... Maryny, więc piszę o tym na czym się znam, co mnie interesuje. Że jest elektronicznie? A co ja mam poradzić? Sam piszesz że znasz niektóre sztuczki których nauczył cię Króger. Opisz to, zdobądź się na wysiłek. Przypomnij sobie dawne dobre czasy. Nie wierzę że rdzewiejesz.

Uważam podobnie jak Ty. Fajerwerki to rzecz wtóra, choć pożądana. Liczy się treść. Dobrze popatrzeć na migające to i tam to ale wartość poznawcza jest w treści. Więc... Czy uda mi się Ciebie powtórnie przywołać do tablicy? Oby tak było. O ile wiem, nikt nie pozbawił Cię członkostwa w grupie DIAL, sam też nie zrezygnowałeś.

I na koniec...

Znam takich wariatów co w erze Internetu, przekazów satelitarnych itp... zajmują się krótkofalarstwem i nawet radia budują. A najtańsze w sklepie kosztuje chyba 5PLN. Po co to robią? Sam chciałbym wiedzieć. Ja zajmuję się Ataryną.

      Treść może trochę nie w moim stylu, jedno pewne. Opisałem moje wrażenia i jakby co, ja pójdę posiedzieć. Proszę tylko o łagodny wymiar kary. O.K.

Hej, Zbycho Jabol. Czekam na Twój list jak obiecałeś. Tylko prośba. Poślij to na jakiejś dyskietce od PC i najbardziej topornym edytorze, ja już sobie poradzę. Syn ma PC. Ja mam Atari, mam też RS-232 Transmisja idzie w mig. O dziwo! PC nie może szybciej niż Atari! Nie wierzycie? Zapraszam na pokaz.

I jeszcze, (muszę to napisać). Gdyby tak iść tropem wskazanym przez Zbycho Jabola, tak sobie myślę, należałoby zwolnić muzyków filharmonii. Dlaczego? Dyrygent zamiast "machać" może sobie na stoliku rozłożyć sprzęt, poustawiać na górnej belce, albo z boku co trzeba i też będzie grało. Zaręczam. O wiele lepiej, czysto, bez fałszowania (a o ile będzie zdrowszy!) Rozumiesz co chcę przez to powiedzieć?

Zenon/Dial


Następny artykuł Do góry Poprzedni artykuł