Psychiczna audycja cykliczna


otćineg drógi

       Jaki ten świat jest...

       Nie. Inaczej. Nad klawiaturą znów znęca się epi. Jeżeli ktoś nie lubi felietonów tego idioty - proszę delikatnie, ale zdecydowanie wcisnąć ESC. Dziękuję.

       Będzie trochę długo, trochę nudno, trochę bez sensu, czyli trochę tak jak ostatnio. Chociaż od czasu odcinka pierwszego sporo się zmieniło. Byłem na zlocie i świetnie się bawiłem. Jak świetnie - o tym w innym [jeszcze dłuższym i bardziej nudnym] artku. A mając z a sobą taki zlocik, jak Lato Ludzików 2002 już nie czuję się tak do końca beginnerem... Czuję się doceniony. Za to szczególne podziękowania dla Foxa, Eru, Cubesa, LewiSa i Jurgiego, oraz dla wszystkich "anonimów", którzy w tym "docenianiu" mieli swój udział.

       Dzięki, chłopaki! Dziękuję również tym, którzy odpowiedzieli na moje "ogłoszenie" z odcinka pierwszego. Nie spodziewałem się tak dużego odzewu. I nie przypuszczałem, że aż tak się będzie podobało :) ... Przy okazji: dowiedziałem się z pierwszej ręki, że kolega Buster chciałby ze mną w pewnych sprawach polemizować. Zapraszam i... czekam! Tylko szkoda, że piszesz do Syzygy, bo się chyba nie doczekam. Panowie redakcja, co jest? Jak to wygląda, taka scena a tylko jeden zin?

       Co jeszcze? Titatatititata titatati titata a trzeci co był głupi poszedł do Łączności ;) ... Aż tak źle to może jednak nie jest, bo od dwóch tygodni rzeczywiście gniję w kolejnej budzie. Z panią od polskiego zawarłem rozejm. Ze wszystkimi innymi też. Po co robić sobie wszędzie wrogów? Opłaciło się - wyszedłem na 5... Trochę wazelinki w ostatnich dwóch miesiącach ;) i... sprawa załatwiona. Dzień bez wazeliny dniem straconym ;) ... Przez pierwsze dwa tygodnie w nowej szkole na razie podpadła mi tylko jędza [trochę mało powiedziane, ale wolę nie nadużywać słówek] "ucząca" przedmiotu zwanego Przysposobieniem Obronnym. Nie umiem odgadnąć, skąd się takie potwory biorą - przygotowanie do wykonywania zawodu uzyskała chyba w ośrodku szkoleniowym ZOMO. Ale...jeszcze tylko osiemdziesiąt lekcji i będę ją miał z głowy. Ale się pocieszyłem. Ble.

       W planie lekcji mam 10 godzin przedmiotów zawodowych. Pojęczę trochę nad tym, bo w sumie to nie jest źle, tylko dlaczego na zajęciach praktycznych, gdzie mieliśmy zapowiedziany temat "montaż układów cyfrowych - sybmole cośtam cośtam..." malowaliśmy stoły w pracowni na zielono? Ciekawe, po co w takim razie inwestowałem w nową lutownicę i "odcycacz"... Ble. Dziwne jest też trochę to, że zasadniczo jest to szkoła stricte techniczna, a jakimś cudem np. fizykę mam przez dwa lata po dwie godziny, a taką historię - dwie godzinki więcej. Cieekaawee... Niech żyje mini-ster edu-kracji narobionej i banda jego pachołków.

       Ale z jednego faktu jestem naprawdę zadowolony. Przepraszam - szczęśliwy. Chociaż w klasie liczącej $20 osób nie ma żadnej damy [ale dziko :(], to mam powody do radości - w tej klasie są ludzie, których interesuje coś więcej niż Diablo 2, którzy nie oceniają ludzi po szybkości procka w grzybie, którzy wiedzą, jak to jest przyjść do domku i odpalić ośmiobitowego pupilka - ile w tym radochy... I chociaż żaden nie miał ani nie ma Atarki, to jest ktoś, kto chce ją mieć i chce się nią na poważnie zająć. Na zainteresowanie gościa tematem potrzebowałem jedynie tygodnia. Panowie, postaramy się o zorganizowanie dla niego sprzętu po preferencyjnych cenach, żeby się nie zniechęcił na początek, co?

       Napisałem również program. O tym więcej też w innym artku. Nie jest to nic wielkiego, ale ja jestem z niego dumny. Bo wreszcie udowodniłem samemu sobie, że potrafię solidnie wziąć się do roboty a nie bezsensownie męczyć kompa. Jeszcze nigdy w życiu nie harowałem tak ostro przez dwa tygodnie, jeszcze nigdy nie napisałem 100% tak dużego programu, jeszcze nigdy... No dobra, wiem, przynudzam. Bo jestem zmęczony, niewyspany, jest piątek trzynastego, odreagowuję dwa tygodnie wydawania pieniędzy na tzw. edukację, ciągle jestem sercem w Opalenicy i ciągle nie mogę przestać myśleć o pewnej cudownej dziewczynie, z którą wbrew naszej wspólnej woli niestety nie mogę teraz być... Zdarzyło wam się kiedyś w takiej sytuacji myśleć konkretnie i rzeczowo? Tak? To normalne. Tylko ja jestem nienormalny. Wiem. Ale jakie to piękne uczucie tak po pewnym czasie pośmiać się z problemów sprzed miesięcy czy lat w obliczu tych, które wtedy ma się przed sobą... ajajaj...

       Poprzedni odcinek otrzymał przypis redaktora. Coś o mojej szczerości. Z tym się zgodzę - jestem szczery i to chyba jedyna prawdziwa zaleta jaką ktokolwiek może we mnie zobaczyć. Ale są tacy, którzy twierdzą, że szczerość wcale nie musi być zaletą. Widocznie nie potrafią odróżnić szczerości od zwykłego chamstwa. A tak niestety bywa że ktoś twierdzi, że mówi komuś prawdę prosto w oczy, a tak naprawdę jest zakłamaną i obłudną świnią, która za wszelką cenę chce poniżyć drugiego człowieka. Nie żebym miał jakieś uprzedzenia do świń... no wiecie, o co mi chodzi...

       Już chyba wiem, co będę robił. Zostanę przy muzyce i kodowaniu. Teraz już wiem, co trzeba zrobić, żeby napisać naprawdę interesujący efekt: pisać, pisać, pisać, pisać... Prawda stara jak świat, ale człowiek jednak potrzebuje trochę czasu, żeby się z nią oswoić... Dziękuję też Krógerowi za cenne wskazówki i załodze Taquartu za wsparcie moralne. Już pracuję - czy coś z tego będzie - zobaczymy.

       Wydaje mi się, że wyjazd na zlot był sporym przełomem i jedną z najlepszych decyzji w moim życiu. Teraz już znam prawdziwy klimat demosceny, przekonałem się, że są ludzie, dla których warto jest odpalić Atarkę i trochę popracować, komuś zależy na tym, żeby młode pokolenie jednak pamiętało o komputerkach starszych od siebie. Co do młodego pokolenia - pisząc, że nie ma co na nie liczyć chyba palnąłem sporego byka... ;) Okazuje się, że wcale nie jest aż tak źle - może tylko miałem za mały materiał dowodowy... za mało doświadczenia... Czarne przewidywania, że niby miałbym w końcu zostać sam na placu boju jednak się nie sprawdzają. Chwała Bogu. Dobrze jest mieć wsparcie w tym, co się robi.

       I w tym momencie przyszła mi do głowy jeszcze jedna myśl. Może zamiast tworzyć takie "czarne wizje" zajmiemy się kolorową reklamą? Pokażmy światu otwarcie, czym się interesujemy, co można na tym zrobić, ile to daje szczęścia... Co z tego, że większość nas wyśmieje - skuteczność takiej reklamy, choćby nie wiem jak niska i tak będzie lepsza niż efekty wszystkich apokaliptycznych przepowiedni, po których coraz więcej ludzi zaczyna ze sceny odchodzić: "co ja tutaj będę robił, jak się to wszystko wali?"...

       Jak na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że scena Atari przeżywa odrodzenie - wracają wspomnienia, ludzie-legendy, poziom nowych produkcji wskazuje, że ludzom chce się jednak pracować i tworzyć. NA POZIOMIE. WYSOKIM POZIOMIE. I niech tak zostanie.

Czy tak ma wyglądać różowa przyszłość małego Atari? TAK!!!

       Pod koniec sierpnia napisał do mnie Fox. Oprócz listu [niezbyt długiego, za to treściwego] dostałem poprawionego NUMENa i X-ASM 2.51... Radocha na maksa! :) ... Ponieważ żyję sobie na uboczu, Pinokio ostatnio ma odciętą komórę, na necie jestem średnio raz na miesiąc... więc trochę mało nowinek do mnie dociera... I ten list otworzył mi oczy - teraz naprawdę widzę sens... życia! Bo moje życie to tak naprawdę tylko i wyłącznie Atari i scena - niczemu ani nikomu nie poświęciłem w życiu tyle czasu i wcale tego nie żałuję. Jeżeli wszystkie te cuda się spełnią... nie... nie mogę sobie tego wyobrazić.

       Aha... Dzięki, Fox! Nie czekaj na produkcje Allegresse. Wyjdą w najmniej spodziewanym momencie. :)

       Jak już jesteśmy przy listach: mniej więcej tydzień temu [dokładnie 06.09] dotarła do mnie anonimowa przesyłka zawierająca CDka z - tak to nazwijmy - aktualnościami medialnymi", czyli filmem ze zlotu, invitką i "wNet"-em z Radiostacji 13.08... Mam powody, by przypuszczać, że maczał w tym palce Vasco, ale chciałbym podziękować konkretnej osobie a nie bliżej nieokreślonemu anonimowi.

Nadawco - ujawnij się!

       A przy okazji: gratuluję pomysłu. Musiałem latać po kumplach, żeby to obejrzeć, bo jak tu ruszyć najnowszego DivX-a na 486DX 100MHz i w dodatku bez dźwiękówki? ;> Ale i tak dziękuję.

       I tylko ciągle nie mogę zrozumieć, po co ja się tutaj tak wywnętrzam... A mógłbym napisać jakieś demko. Idę spać. Czas zregenerować siły, aby w pełni wykorzystać dwa wolne dni, które Eru [w języku Quenya znaczy to: Bóg :) a co do pewnego kodera z TQA - xywka pasuje] zesłał mi, abym mógł czcić swoje Atari i niech stworzę w ten weekend coś genialnego, tak mi dopomóż Atari. ;))

epi/Allegresse