Nasza tolerancja


RePorTAż
pENeTrUJąCy

część pierwsza

O NIETOLERANCJI TZW. OBCYCH NACJI

      Podobno jedną z naszych cnót narodowych jest daleko posunięta tolerancja. Lubimy szczycić się nią na każdym kroku. Gorzej gdy w zasięgu wzroku pojawi się Cygan, Murzyn bądź Rumun.Tolerancję diabli biorą. Okazuje się bowiem, że skądinąd wykształceni, na większość obcych nacji patrzą przez pryzmat humorystycznych, często obraźliwych uprzedzeń. I tak:

M U R Z Y N

      Zwany też czarnuchem lub brudasem. Czarnoskórych nie lubimy. To, że nie ma u nas Ku Klux Klanu, nie świadczy o naszej tolerancji, lecz jest spowodowane małą liczbą czarnuchów w Polsce. Czarni "intrygują" nasze panie, ale niesłusznie, bowiem jak twierdzą niektórzy, nie liczą się gabaryty, tylko coś innego (czy coś koło tego). Murzyn oprócz koloru skóry, tym różni się od Polaka, że do Ameryki trzeba go było ciągnąć siłą. Czarnuchy służą do gry w koszykówkę i boksowania.

Ż Y D

      Najbardziej nie lubiana w Polsce rasa, mimo że Żydów u nas jak na lekarstwo (nie należy się sugerować ilością wypijanej w kraju wódki koszarnej - łysi i itp. też ją piją). Zazdrościmy im przede wszystkim głów do interesów. Każdy, kto zarabia w Polsce kilka złotych więcej niż średnia krajowa, podejrzewany jest o jerozolimski rodowód. Wiadomo, że Żydzi są obrzezywani, co musi bardzo boleć. Obrzezuje się Żydka, gdy ten nie potrafi jeszcze utrzymać "uzi" w rękach. Żydzi są narodem wybranym. Najpierw wybrał ich Bóg, potem Hitler. Najbardziej znany Żyd to Mojżesz, który swoim ziomkom zafundował rekonesans do Ziemi Obiecanej. Wszyscy którzy wyruszyli, zmarli w drodze. Jak twierdzą naukowcy winne było menu: chipsy z kaszy manny. Inni znani Żydzi to Bagsik i Kwachu. Istnieje przekonanie iż dobry Żyd to mydło...

R O S J A N I N

      Też nie lubiany. Rosjanie przywożą do nas czerwoną rtęć, czarny kawior i cholerę. Jak jeden należą do mafii. Bardziej lubimy Rosjanki, które chętnie...

Najbardziej znani Rosjanie to Ałła Pugaczowa (taki ich Czesiu Niemen) i Jelcyn.

C Z E C H

      Nazywany przez nas "szwejkiem" lub "pepitkiem". Słabi z nich wojacy i faceci. Piją dużo browaru, przez co są ociężali i dobroduszni. Czeszki wolą Niemców niż Polaków, co świadczy samo o sobie. Najbardziej znany Czech to Navratilova.

N I E M I E C

      Zazdrościmy mu, bo dobrze mówi po niemiecku, a oprócz tego, mimo iż przegrał wojnę, ma się lepiej niż my. Niemiec bity przez polskich łysych woła: Hilfe! Hilfe!, co jest wystarczająco niezrozumiałe, aby móc przejść spokojnie na drugą stronę ulicy. Niemki są niesamowicie brzydkie, a jak już się trafi jakaś ładna,to okazuje się, że to jakaś polska Wanda, co chciała Niemca. Polki chętnie pracują w tamtejszych lokalach nocnych i salonach masażu, a jak wracają z pełnym portfelem do kraju, to mówią, że opiekowały się staruszką lub sprzedawały hot dogi. Ładne mi hot dogi...

C H I Ń C Z Y K

      Obawiamy się tej nacji, bo jak krakał Nostradamus, wkrótce zaleje nas żółta rasa i może to być rasa chińska, która rozmnaża się systemem "miliard w środę, miliard w sobotę". Chińczycy szczycą się swoim ogrodzeniem zwanym chińskim murem i rowerami.

A R A B

      Słynie z ręcznika na głowie i kilku żon. Zazdrościmy mu zwłaszcza żon, które może sobie kupować jak Polak trampki. W Polsce wielożeństwo nie przejdzie, choćby z tego powodu, że u nas do każdej żony przysługuje osobna teściowa, co może zniechęcić największego plejboja. Arab pije wódkę dopiero po zachodzie słońca, czego rasowy Polak by nie zniósł.

J A P O Ń C Z Y K

      Też skośnooki. Ulubionym napojem tego żółtka jest sake, a ulubioną śmiercią harakiri. Japonia jest krajem miniaturyzacji (nawet "śledź po japońsku" w polskich barach jest mniejszy od innych śledzi). Japończycy to workaholicy - w ciągu roku mają przeważnie tylko siedem dni urlopu, co przesądza o tym, że drugą Japonią być nie możemy bo u nas w każdym miesiącu musi być co najmniej siedem dni świąt.

W Ę G I E R

      Z bliżej nieznanego powodu jest naszym bratankiem (choć istnieje też inna wersja: "Polak, Węgier - dwa BRYTANKI"). Węgrów lubimy, bo nawet gdy źle o nas mówią, nic z tego nie rozumiemy. Słyną z wina "Tokaj" i papryki. Węgierki, gdy tylko słońce mocniej zaświeci, noszą "biust luzem rzucony" (czytaj: chodzą bez biustonosza), co warte jest spopularyzowania także u nas.

U K R A I N I E C

      Bardziej przez nas lubiany, pod warunkiem że nie chce mu się śpiewać po swojemu w Przemyślu. Ukraińcy określają nas mianem "polaczków" lub "panów", co w ich zamyśle jest obraźliwe, ale my o tym nie wiemy.

A M E R Y K A N I N

      Najbardziej oczekiwany przez nas krewny. Nawet gdy jest to "dziesiąta woda po kisielu", mówimy do niego wujku. Amerykanin, mimo że pobory bierze w dolarach, potrafi być skąpy jak Szkot. Chociaż tacy bogaci, nie mają nawet własnego języka, a po angielsku mówią tak kiepsko, że żaden absolwent polskiej uczelni, języka wyuczony nie może ich zrozumieć. Amerykanin świeżej daty to przeważnie nieudacznik, któremu nic nie wychodziło w ojczyźnie. Amerykanin polskiego pochodzenia, co trzy lata przyjeżdża do Wrocławia, żeby zaśpiewać "Góralu, czy ci nie żal". Stosunek Amerykanów do Polaków jest identyczny, jak stosunek Polaków do Rosjan.

S Z W E D

      Kiedyś zalał nas potopem, ale już mu tego nie pamiętamy, bo zostawił nam wazę. Obecnie żaden Szwed Częstochowy nie sięgnie, bo upija się już na promie. Szwedzi wynaleźli stół szwedzki, który pozwala najeść się do syta na stojąco, a resztę wynieść w reklamówkach. Podobno najwięcej Szwedów jest w Warszawie.

EPILOG, ZNACZY PODSUMOWANIE

      I wreszcie Polak...

...gościnny, dżentelmeński - całuje kobiety min. po rękach. Pracowity, zwłaszcza za granicą. Odważny, nawet po trzeźwemu. Waleczny, jak Nastula czy inna Gołota. I kto tu jest narodem wybranym???

ściemniał:
G@p^rd of Dial

PS. Mam nadzieję iż nikogo nie uraziłem! Tych których nie zamieściłem baaardzo przepraszam.

diz txt so wrajt na potstafie my info z ant more źrudełkaz. stay boooze!

Od redakcji: Tekst ten miał się ukazać już bardzo dawno temu, ale niestety "zawieruszył" się nam! Z tego powodu chciałbym przeprosić Geparda (Jager) za to "malutkie" opóźnienie... sorry! Na całe szczęście nie stracił on (artykuł oczywiście) na swojej wartości (mam nadzieję)!