Jak zostać dresiarzem?


      Każdy z Was drodzy czytelnicy chciałby zapewne chociaż przez kilka krótkich chwil poczuć się niczym szejk. Mieć sławę, pieniądze i spory harem z kobietami, a co najważniejsze budzić respekt w okolicy. Tylko co zrobić aby takowe marzenie się ziściło??? Jakie wymagania trzeba spełnić aby stać się owym szczęśliwcem? Wystarczy przeczytać uważnie ten text i wdrożyć w życie choć część sposobów w nim zawartych. Jest to swoisty, ultraszybki kurs dresologii stosowanej. Dzięki niemu migiem staniemy się osiedlową szychą i zatrzęsiemy dzielnicą. Teraz po kolei.

      W podpunktach postaram się przedstawić niezbędne niezbędniki, których posiadanie sugeruje aby cała "akcja pod arsenałem" się powiodła. A więc zaczynamy:

UBIÓR

      Prawdziwy dresiarz jak sama nazwa sugeruje musi mieć dres. Dres Adidasa. Taki dres to dla nas podstawa. Kupujemy sobie komplet, czyli spodnie i bluzę. Oczywiście dres MUSI posiadać lampasy. Jak wiemy takie dresy występują w dwóch różnych odmianach. Pierwsza ozdobiona jest tradycyjnymi paskami, druga zaś posiada nieco inne paski (szersze) i zaopatrzona jest dodatkowo w zatrzaski. Szkoda że nasza ukochana firma (Adidas) nie pomyślała o możliwośći dokonania upgrade'u z klasycznych dresów do wersji z zatrzaskami. Oczywiście ilość pasków na dresie to nie przypadek. Zwykły dresiarz ma jeden pasek. Dwa paski to domena dresiarza sztabowego. Z kolei trzy paski (czyli najczęściej spotykane dresiki) to wizytówka kapitana-dresiarza (a może majora-dresiarza). Okazuje się że mamy naród prawdziwie oficerski. Kilka melonów kapitanów (majorów) mówi chyba za siebie??? Ale wracając do tematu. Cztery pasy to generał-dresiarz. Tych gości jest najmniej. Dlatego też kiedy podróżujemy samochodem i przed sobą zauważymy czteropaskowego jenerała, błyskawicznym ruchem kierujemy nasz pojazd na najbliższy słup (tudzież drzewo). W ten sposób uchraniamy generała-dresiarza przed wkomponowaniem się w naszą chłodnicę, ze skutkiem śmiertelnym. A co za tym idzie chronimy ginące gatunki. I znów wracamy do tematu. Chodzą słuchy że w naszym kraju pewnego dnia widziano gościa z pięcioma paskami. Niestety nie jest to w pełni potwierdzona wiadomość. Jeżeli jest to prawda to owy gość jest chyba marszałkiem albo hetmanem polnym dresowym. Natomiast jeżeli jest coś co ma więcej niż pięć pasów to na sto procent jest to... przejście dla pieszych. Ale sam dres to nie wszystko. Potrzebować będziemy też odpowiedniej kurtki. Tu mamy ich kilka do wyboru:

  • SZWEDKA - super dresiarska kurteczka, podobno policyjna. Sugerowane kolory to grafit, czerń i seksowna zieleń.
  • SKÓRA - ta kurtka to wizytówka rasowego dresiarza, bywalca dresotek w remizach strażackich.
  • ADKA -jak już szaleć to na całego, kurtałka z wielkim logo Adidasa na plecach, takie palto to recepta na powodzenie u dres-kobiet.
      Ale sam dres i kurtka to nie wszystko. Potrzebujemy też odpowiedniego obuwia. Akuratne buciki to of coz bambosze made in adidas. Oprócz tego kulaste są mokasyny ala "Tańczący z dresami". Dobre botki to również tak zwane kowboje. Takie butki to niezła broń zaczepna. Jedynym minusem jest to, iż wyglądać będziemy w nich jak wyjęci z legendy o zółtej ciżemce. Opcjonalnie do naszego dresu i kurtki możemy przywdziać sandały lub też klapki plażowe. Na koniec możemy jeszcze przyozdobić naszą łepetynę czapeczką, koniecznie bejsbolową.

GADŻETY

      Gdy już się kompletnie ubierzemy od stóp do głowy (podkolanówki rulez) pozostaje nam zaopatrzyć się w kilka innych dupereli typu:

  • KOMÓRKA - rzecz w dreso-świecie niezastąpiona. W tym celu kupujemy specjalny pasek, do którego przytwierdzamy komórkę. Oczywiście co dwie komórki to nie jedna. Dlatego zakup drugiej to pewna inwestycja w przyszłość. Druga komóra to seximpuls dla dreso-kobiet.
  • LASEREK - laserowy breloczek obecnie jest na topie. Dresiarz lubi być na topie, więc szybko wchodzi w jego posiadanie. Gdy już go mamy, to szalejemy z nim po kinach i innych miejscach publicznych, przy okazji neutralizując przyszłych Wilhelmów Tellów.
  • BEJSBOL - pałka to przyjaciółka dresomana. Taka pała robi wrażenie na właścicielach lokali, którzy nie kwapią się z zapłatą haraczu. Niestety nie każdy bejsbol ma prawidłowe parametry. Pała z drewna bukowego pęka już na głowach staruszków. Za to dębowy peacemaker to trafny zakup.
  • BATERFLAJ - czyli nóż ze skrzydełkami. Mając taki gadżet możemy dawać popis naszego kunsztu wymachując nim czy to przed klatką w bloku, czy też w środku komunikacji miejskiej. Takie sprytne narzędzie nobilituje nas też do skrojenia taksówkarza lub też babuni z renty.
  • ZEGAREK - a jakże. Kim byłby dresiarz nie mając kontroli nad czasem. Nasza superfirma posiada odpowiednią serię czasomierzy, więc nic nie stoi na przeszkodzie. Polecam także dżi-szoki.
  • KOLCZYK - jeden z podstawowych gadżecików. Nasze uszy mają wiele niewykorzystanego miejsca, więc jest gdzie je instalować. Im więcej kolczusi tym większe poważanie wsród współdresiarzy. A idą święta więc może najwyższy czas by upodobnić się do choinki.
      Tych gadżetow jest jeszcze więcej i można je wymieniać w nieskończoność, dlatego też wymieniłem tylko te bardziej niezbędne i bardziej popularne. Było już o ubiorze i gadżetach. Teraz będzie:

SAMOCHÓD

      Dobry dresiarz posiada gablotę. I nie jest to jakaś tam najzwyklejsza gablota jakich wiele na osiedlu. To prawdziwy i jedyny w swoim rodzaju dresosztyk W środku mnóstwo dresoszczegółów min. bujająca się płytka kompaktowa, ulubione dresokasety (do których później jeszcze powrócimy), jakieś maskotki i inne pieprzone badziewia. Dysponując takową bryką mamy najskuteczniejszy lep na dreso-kobiety, które będą ci się rzucać pod koła, aby tylko się z tobą przejechać.

KOBIETY

      Szanujący się dresiarz zawsze obraca się w towarzystwie dresopodobnych koleżanek. Czasami są to prawdziwe tabuny lub nawet całe haremy. Idealna dresprzyjaciółka jest blondynką, nie jest zbyt bystra (jak na blond piękność przystoi). Dobrze też aby paliła fajki i nie stroniła od kwiecistego języka. Przez to wiadomo że dziewka daje sobie dmuchać w kaszę (albo też w kasię...). Ostatnio wszystko stanęło na głowie, dlatego można spotkać paranormalne dresiary min. nożowniczki, dzierżące bejsbole i inne takie tam. Skąd taką ognistą bejbe wytrzasnąć. Ano wystarczy pokręcić się w okolicach jakiejś remizy, czy też pojeździć gablotą po osiedlu z głośno podkręconą "muzyczką". Parę tygodni temu widziałem dresiarę-ewenement; długie blond włosy zielona szweda, trójpaskowe dresy i... białe szpilki na wysokim obcasie. Po prostu wzorcawka.

MUZYKA

      Dresiarz jest inny. Dresiarz nie słucha takiej muzyki jak reszta ludu. Znaczy to że reszta ludu według dresiarza słucha chłamu. Dresoman idąc za hasłem "teraz Polska" słucha polskich produktów przez złośliwych sprowadzanych do terminu "Disko Polo". Muzyka ta jest łatwoprzyswajalna, nie trzeba przy niej wysilać mózgownicy. Cóż trzeba jeszcze chcieć od muzyki (?) Dlatego też aby zakupić odpowiedni materiał odwiedzamy nie ekskluzywny salon muzyczny, nie dział muzyczny w supermarkecie, ale najbliższy bazar. Tam robimy zakupy nabywając takie żelazne pozycje jak Szaza, Bajer Full, Amadeo. Dresiarz otwarty jest także na muzykę z pod znaku dance. Nie obce są mu Kapitany Holiłudy, La Busze, Tu Anlimitedy. Nie mamy żadnego problemu z nabyciem odpowiedniego stuffu. Mieszkamy jakby nie było w Polsce.

IMPREZY

      Entuzjasta odzieży z paskami chodzi też na specyficzne imprezy. Najlepsze potańcówy jak wieść niesie odbywają się daleko za miastem czyli na wsi. Tam znajdują się odpowiednie obiekty specjalnego przeznaczenia, które w dni powszednie nazywają się remizami, a w sobotnie i niedzielne noce zamieniają się w tancbudy. Dresiarz ma też ulubione puby, gdzie popija sobie napoje z bombelkami, przy disko-muzyce sączącej się z głośniczków. Wreszcie dysponując gablotą może sam sobie urządzić coś na kształt imprezy, jeżdżąc po osiedlu z podkręconym potencjometrem. Ostatecznie można też puszczać diskobandżo wprost z własnego M-3, ubarwiając tym samym życie sąsiadom.

E P I L O G

      To już jest koniec, nie ma już nic, jesteśmy wolni, możemy już iść... Reasumując aby zostać dresiarzem, wystarczy odrobina samozaparcia. Nasza wspaniała Ojczyzna stwarza warunki, aby nim zostać. Zresztą duża część Polaków ma do tego predyspozycje, a cała reszta już nimi jest. Mam nadzieję że ten błyskawiczny kurs pomoże Wam zmienić swój dotychczasowy światopogląd i uda się Wam zrobić znajomym świąteczną lub też wiosenną niespodziankę, czego wam z całego dresu życzę.

Jedno jest rzeczą pewną. Z miesiąca na miesiąc, z tygodnia na tydzień, z dnia na dzień, z godziny na godzinę, z minuty na... rośnie sprzedaż dresów w Polsce. Marcin ma dresy, Michał ma dresy, dresy trzypaskowe mam i ja.

GEPARD/CK DRESERTERZY