Cudowna Amiga?


Amiga 1200       Przeglądając Atarowskie magazyny czasami natkniemy się na artykuł w którym możemy przeczytać (czasami nawet dość interesujący) tekst dotyczący innej platformy. Ostatnio wielu atarowców zachwala AMIGĘ, jej możliwości, oprogramowanie itp. Często też w podsumowaniu danego artykułu możemy znaleść stwierdzenie: "...jeżeli będę kupował inny komputer to napewno będzie to AMIGA!" lub coś w podobnym stylu.

Wszędzie możemy przeczytać jaka to Amiga jest cudowna - i wierzymy w to, no bo dlaczego nie!? Co prawda jeszcze jej nie mamy, ale jak będziemy mieli to... No właśnie... to co?

      W ACS 1/99 znalazł się artykuł,który moim zdanie w 80% odzwierciedla obecną sytuację Amigi w Polsce. Nie jest on napisany ręką fanatyka, ale także nie ręką laika. Trochę się zdziwiłem iż redakcja ACS zamieściła ten artykuł gdyż jest to przysłowiowe obcinanie gałęzi na której się siedzi, a z drugiej strony świadczy to o tym iż z większością poruszanych w nim spraw musi się zgadzać (choć delikatnie stwierdzają iż opinie autora nie muszą się pokrywać z ich zdaniem). Jak wspomniałem, ja osobiście zgadzam się w 80% (niekiedy autor "trochę przegina") Myślę że warto przeczytać tego artka, a w szczególności polecam go osobą, które planują zakup Amigi!

      Artykuł jest w oryginalnej postaci, a więc nic nie zostało "wcięte", poprawione itp. Jeżeli macie ochotę na polemikę w tym temacie to zapraszam... Swoją drogą ile rzeczy dotyczących Amigi ma swoje "odpowiedniki" na naszym podwórku!

Jager/Dial

  

      Szanowni Czytelnicy prasy amigowej, Wasze środowisko jest przesycone optymizmem i radością. Nadzieją i poszlakami... Chciałbym tutaj przekazać Wam moje negatywne spostrzeżenia, których być może nie widzicie, a które warto chyba dostrzec po kilku latach optymizmu...

      Sens powstania tego artykułu jest ukryty w tekście, a więc nie będę tłumaczył dlaczego, po co i jak. Każdy ma prawo do wypowiedzenia się na kilka aktualnych tematów dotyczących Amigi i to właśnie robię. A więc do rzeczy.

MAMY ROK 1998,

rok ery multimediów, Internetu, komputerów o dużych mocach obliczeniowych a tym samym, o wielu zastosowaniach. Mamy bardzo konkurencyjny rynek pracy, na którym ciężko jest znaleźć posadę. Ogólnie rzecz biorąc, jest ciężko. Nikt z nas nie lubi słuchać oszustw, pustych obietnic i komercyjnego bełkotu - prawda? Jeżeli tak właśnie sądzicie i tak staracie się postępować w życiu, to dlaczego jesteście Aigowcami? To jest paradoks, który zaraz przedstawię.

      Z historii wiemy, że nasz komputer jest "bardzo dobry", o wszechstronnych zastosowaniach, ma wydajny procesor, szybkie układy graficzne oraz wystarczające możliwości dźwiękowe. Pierwotnymi zastosowaniami tegoż komputera były: szeroko rozumiana grafika, gry i DTV. Ponadto każdy z nas wie, że tylko na naszym komputerze istnieje coś tak fascynującego, jak scena, którą tworzą wyjątkowi użytkownicy tej maszyny - ludzie nieprzeciętni, twórczy i lepsi od zwykłych posiadaczy PC. Wiemy również, że nasz komputer może służyć do wszystkiego - świadczy o tym mnogość oprogramowania, do którego mamy dostęp dzięki internetowemu Aminetowi. Możemy skorzystać z wszelakiej maści przystawek, rozszerzeń, łatek, udogodnień itd. Czy to jednak prawda? Okazuje się, że nie. Wszyscy wierzą w "to coś", co jest w Amidze, ale nie potrafią już znaleść argumentów pozytywnych; wszyscy narzekają, ale nikt publicznie... Każdy mówi: "cholerne GURU, co się teraz zwaliło?" albo "dlaczego to nie działa?", lecz nikt nie przyzna się do tego innym. Każdy jakby się bał, że zostanie zbesztany przez resztę chorego społeczeństwa i nie będzie już Amigowcem. I tutaj właśnie chciałbym Wam wszystkim, fantastyczni Amigowcy-Rulezowcy, ponarzekać na te "wspaniałą" sytuację, jaka panuje na świecie od chyba roku albo i nawet dłużej.

      Obecna sytuacja Amigi jest nad wyraz dziwna. Przeciętny Amigowiec to człowiek, który jest posiadaczem (i raczej nikim więcej)

AMIGI 1200

wyposażonej w dwa lub trzy procesory. Są to: Motorola MC68EC020, której zastosowanie ogranicza się do wydzielania ciepła, MC680x0 - używana jako głowny procesor całego systemu oraz czasem PowerPC 60x - stosowany do liczenia fraktali, RC5 itp.

Standardowa Amiga 1200 wyposażona jest również w specjalizowane kości graficzne AGA, które służą do "pracy" w kilkudziesięciu kolorach osiągalnych w PALowskich rozdzielczościach. Technicznie rzecz biorąc, osiągi AGA są o wiele lepsze, lecz mało kto lubi pracować w interlace i z prędkością, jaką oferuje AGA w hires lace i 256 kolorach, o HAMie nie wspominając. Kości te, które podczas działania spowalniają całą maszynę, są wymieniane zatem na kartę graficzną - w pełni "profesjonalną" bo 64-bitową, opartą na wycofanym już dawno z produkcji układzie (stąd zapewne tak "niskie" ceny kart CV64) CirrusLogic lub S3 Virge. Kartę taką podpina się w najnowocześniejszą (bo jedyną) magistralę plug&play Zorro 2 lub 3 - wybór slotów zależy wyłącznie od ilości dostępnej gotówki. Inną alternatywą może być CyberVision PPC, która zapewne będzie fantastycznie oprogramowana. Sterowniki, które są już na pewno w planach producentów, wykorzystają z pewnością moc Permedii 2. pomimo takich "możliwości", do każdej z kart należy dokupić albo dwa monitory, albo ScanDoubler i monitor SVGA. Urządzenia podwajające są wykonane w sposób profesjonalny i rzetelny. Okazuje się że niektóre mogą nie działać prawidłowo (z trybami innymi niż PAL), inne zniekształcają obraz (a raczej kolory), a większość jest tania, świetnie opisana i łatwo montowalna.

      Kolejnym elementem naszej Amigi jest dźwięk, czyli staruteńka Paula, która powinna być wymieniona już kilka dobrych lat temu na 16-bitowy zestaw przetworników. Dzięki jednak wszystkim "producentom-posiadaczom" (tzn. Commodore, Escom, Amiga International, Gateway...) możemy zastąpić ten przestarzały komplet kartą muzyczną. Na rynku mamy aż dwie do wyboru: Delfinę, która ostatnio doczekała się linii montażowej (Hura, nie lutują jej już ręcznie!) oraz Toccatę, której możliwości nigdy nie były wykorzystywane w 100% (podobnie jak Delfiny). Możliwości karty były zaprzepaszczane przez brak oprogramowania i sterowników, lecz problem ten dotyczy nas wyłącznie wówczas, jeśli uda nam się w ogóle kupić tę kartę.

      Ponadto Amigowcy-Rulezowcy mogą zakupić całą masę gadżetów jak np. kontroler IDE, klawiaturę, zasilacz, obudowę tower itp. Po takich zakupach, na które nasz Amigowiec-Rulezowiec wydał całą kasę, jaką miał, ukazuje się kilka ciekawych aspektów. Amiga 1200 ma zdublowane układy graficzne (AGA + C.B-Vision), układy muzyczne (Paula + Delfina), procesor główny (3 sztuki), sterownik IDE (dokupiony oraz standardowy), klawiaturę (od PC oraz od Amigi), zasilacz (wew/zewnętrzny od PC oraz zewnętrzny "lekki"), a nawet obudowę (tower oraz standardową). A więc podsumujmy... Z samej Amigi 1200 zostaje nam aż kilka części: stacja DD (czasem wymieniana na HD), porty: RS232 oraz Parallel (dość wolne i zawodne przy zastosowaniu procesora poniżej 030 50 MHz lub płyty A3640), i w zastraszającej liczbie: po jednym każdego rodzaju. Do tego dochodzi myszka mousepad i... NIC - reszta to "najnowsze" osiągnięcia techniki, które są wykorzystywane w niezbyt udany sposób.

CYBERGRAPHICS NA PRZYKŁAD

jest systemem (zbiorem bibliotek), który nie wykorzystuje zainstalowanego akceleratora na żadnej z dostępnych kart graficznych - jego zadaniem jest istnieć i działać, co udaje mu się dopiero od wersji v3, która jest w miarę stabilna. Ponadto aby karta taka w ogóle działała, Amiga musi mieć pamięć FAST. Ilość tej pamięci zależna jest od ilości pamięci zainstalowanej na karcie. Krótko mówiąc po uruchomieniu Amigi z włożoną kartą okazuje się, że ilość FASTu zmniejszyła się o tyle, ile jest na CyberVision (po ostatnich konsultacjach z p. Bielskim - o tyle, ile zajmuje przerzucany screen z karty graficznej podczas [Amiga]+[M]). W końcu jednak po wymianie posiadanego już SIMMa (najnowszej technologii, która wychodzi już z użycia) na większego okazuje się że szybkość w porównaniu do AGA wzrosła niesamowicie bo aż o... kilka razy. Ten skok szybkości zawdzięczamy "profesjonalnej" magistrali Zorro 2, bo na "trójkę" nas już nie stać, poza tym, aby takie sloty miały sens, należy zainstalować jakąkolwiek kartę turbo, ot np. Blizzarda.

      Zresztą, po co kupować turbo i Zorro 3, skoro na rynku mamy CyberVisionPPC! Karta ta podpinana jest bezpośrednio do karty PPC, dzięki czemu powolność Zorro 3 została wyeliminowana - ktoś nareście pomyślał. Zostaje jeszcze tylko dokupić PPC oraz znaleźć kolegę z modemem, który będzie co tydzień ściągał "nowe" sterowniki do CV, różniące się tylko tym, że te nowsze, rzadziej zawieszają cały system - w końcu będą to wersje super-super-beta, a po roku albo dwóch doczekamy się w końcu wykorzystania procesora graficznego do czegoś więcej niż tylko grzania się. Chyba że zastosowaniami Permedii w CVisionPPC od początku było istnieniebo do czegoż może służyć procesor graficzny, z wbudowanymi zaawansowanymi funkcjami wspomagającymi grafikę 3D oraz 2D? Okazuje się bowiem, że Amigowcom-Rulezowcom wystarczy powiedzieć, że do CVisionPPC przylutowano 128-bitowy procesor graficzny, aby Ci zachłystywali się jego osiągami (chyba w stopniach Celsjusza). Karta wchodzi "przebojem" na nasz "wspaniały" rynek. Zapewne okaże się, że jest nadzwyczaj szybka i zapewne "warto" wydać na nią 1000 zł. Szkoda, że karta oparta na w miarę nowym akceleratorze będzie pewnie tylko kilka razy szybsza niż CV3D/64 (czyt. niewiele). Ogólnie obawiam się, że dość dobry projekt, który powinien ukazać się kilka lat temu (razem z PPC) zostanie znowu sprowadzony do amigowych standardów, czyli będzie nie wykorzystaną i drogą zabawką, a w ogóle to będzie ekstra i KUPUJCIE! Amiga rulez ;-).

      Po zakupie niezbędnej każdemu użytkownikowi karty graficznej każdy Amigowiec zaczyna poważnie się zastanawiać czy aby na pewno potrzebuje

KARTY MUZYCZNEJ.

Tutaj okaże się, że oko jest ważniejsze aniżeli ucho. Każdy kupi kartę graficzną aby mieć pełne 24 bity koloru i jakość obrazu, ale nikt nie kupi Delfiny aby móc posłuchać 16-bitowego, czystego dźwięku. Dźwięku, który dopiero z kartą muzyczną nie jest zniekształcany poprzez AHI i Paulę. Każdy woli 14-bitowe oszustwa, które wraz z przesterowaniem i obciążeniem procesora brzmią wprost fantastycznie. Każdy kupi xVision, ale nikt nie kupi karty muzycznej, bez której AHI jest potężną pomyłką. Zresztą z kartą to też jest pewna bzdura. AHI powinno wykorzystywać DSP karty aniżeli robić część efektów na CPU. Okazuje się że te wszystkie sprzętowe możliwiści oferowane za wysoką cenę leżą odłogiem, gdyż znowu (jedyny) standard sterowników nie potrafi ich wykorzystać.

OBUDOWĘ OD PC,

w której "Firma Amigowa" zmieniła jeden kabel, a dodała drugi, patriotyczny Amigowiec-Rulezowiec kupi za każdą cenę. To nic, że w zestawie nie ma zasilacza czy innych "zbędnych" dodatków. Ważne jest, że towar jest amigowy, a więc rulezowy! Nieważne jest też czy towar ma instrukcję, czy nie rozpada się po dotknięciu ze względu na "stabilną" konstrukcję. Nieistotne czy jest łatwy w montażu i czy w ogóle spełnia swoje założenia. Amigowiec cieszy się jak dziecko kiedy za zaślepkę na CD-Rom przyjdzie mu zapłacić majątek, z za byle kabelek 300% ceny wyrobu. Efektem jednak będzie Amiga w obudowie tower, do której można podłączyć klawiaturę od PC (poprzez "specjalną" tanią przejściówkę). Potem możemy już kupić zasilacz do Amigi, który od pecetowego różni się ceną (jakieś 170% ceny zasilacza pc) i jednym drucikiem.

      Po (albo przed) zakupieniu multimedialnych rozszerzeń Amigowiec decyduje się na zakup

KARTY TURBO.

Sens takiego zakupu należy dogłębnie przemyśleć. Okazuje się bowiem, że karty z PPC to tak naprawdę zwykłe Motorolki + szybki koprocesor PPC. Amigowy system działa na siwych już MC68030, 040 lub na sześćdziesiątkach, które owszem są nowoczesne, ale już nie produkowane w dużych ilościach - czyli "łatwo dostępne i tanie". Cały rynek (pomijając PC) przeszedł już na PowerPC i tylko AmigaOS wciąż używa procesorów CISC. Sytuację taką zawdzięczamy "producentom-posiadaczom", którzy nie potrafią zadbać o to, aby powstał nowy system z nową płytą główną, która byłaby zoptymalizowana pod względem wykorzystania nowej technologii, a nie starych i niezbyt trafnych rozwiązań w dzisiejszych czasach, takich jak zintegrowana konstrukcja czy wychodzące z użycia SIMMy. gateway posiada Amigę, ale co to znaczy? Nic. Po prostu kolejna wspaniała firma nabija nas w butelkę, a my, "patriotyczni" Amigowcy kupujemy wszystko, aby tylko supportować amigowy rynek itd. W sumie nie należy się dziwić. Problem leży nieco głębiej aniżeli w ciężkim rynku amigowym. Około 60-70% społeczeństwa w Polsce nie potrafi powiedzieć NIE i zdecydować się na towar lepszy, a nie masowy chłam (choć to się czasem pokrywa).

POLAK NIE POTRAFI

zrozumieć zasad konkurencji, która prowadzi do polepszania się (ciągłego!) jakości usług i obniżenia kosztów. Dajmy prosty przykład: ilu Polaków potrafi kupić coś, co lubią i co jest im naprawdę potrzebne? Jakieś 20 - 30%. Dlaczego większość kupi chłam, którego nie potrzebuje? Ponieważ "nie będą kłócić się ze sprzedawcą, że to czy tamto nie odpowiada ich wymaganiom", albo "bo ja widziałem, że to było reklamowane!" Czy nikt nie zastanowił się, dlaczego na rynku PC wszystko jest tanie, łatwo dostępne (jeżeli chodzi o nie wyszukany sprzęt), a obsługa sklepów, które są co 500 metrów, wprowadza co chwilę jakieś zniżki, promocje i inne cuda, aby tylko zachęcić (pozornie) klienta do kupna w tym czy innym sklepie. A jak jest u nas? Amigowiec kupuje używaną Amigę 1200 za jakieś 400 zł (bo w sumie tyle może kosztować płyta główna do komputera. Znaczy, powinna być tańsza, ale...), a następnie dokupuje do komputera-płyty przystawki wymienione powyżej. Z racji że żaden Amigowiec nie potrafi wydać całej gotówki jednorazowo, kupuje w różnych odstępach czasu. Odstępach uzależnionych wyłącznie od sprzedawców Poczty Polskiej s.a. oraz od producentów-posiadaczy. Tak naprawdę to klient ma mało do gadania. po prostu dzwoni do

FIRMY AMIGOWEJ

(dalej zwanej FA) i składa zamówienie. Następnie FA, jeżeli towar jest na stanie pakuje go i za tydzień wysyła do klienta. Jeżeli towaru nie ma, to dopisywany jest on na listę towarów do zdobycia, a potem to już sprawa producenta sprzętu, który również nie spieszy się z produkcją i jakością usług. A klient? Klient ma dzwonić do FA i grzecznie pytać: "co się stało? Dlaczego moja przesyłka jeszcze nie dotarła?" W końcu po kilku tygodniach klient dostaje towar (czasem zgodny z zamówieniem, czasem nie), zazwyczaj bez instrukcji (czasem jakieś ksero) z softem, który jest w podstawowej wersji - jakiś Preview (bo betę można ściągnąć z FTP producenta z prędkością 128 b/s, a FULL VERSION jest już w planach). Klient zostaje na lodzie -musi zamontować to sam. Po prostu raj na ziemi. Podczas gdy każdy użytkownik pieca idzie 10 minut po kupnie danego sprzętu do sklepu i mówi że nie potrafi tego zainstalować, bo nie zna angielskiego, a instrukcja jest na kompakcie numer 3 w formacie PDF itd... Tam "miły pan sprzedawca" pokazuje,jak pan klient ma poruszać myszką aby towar działał i szczęśliwy klient wraca do domu, a cały czas kupna/reklamacji/ użytkowania sprowadza się do 1 godziny (wliczając czas na 4-krotne bootowanie windy), a nie kilku tygodni, tak jak to ma się w środowisku amigowym. Oczywiście Amigowiec powie, że przecież amigowych sklepów tyle nie ma, że rynek jest słaby, że sytuacja trudna itd. A czy Wy, ludzie, zastanowiliście się dlaczego? Ponieważ gdy ktoś w

CZASOPIŚMIE ABC

zachwala Wam towar WXY za cenę=wartość towaru + marża + koszty produkcji + koszty trudnego rynku + koszty ciężkiej sytuacji + koszty rozwijania się "nowej" FA, to Wy w to wierzycie. I lecicie kupić kolejny program albo nowinkę z działu hardware za uzbierane zaskórniaki.Nikt nawet niepomyśli czy opis tego czegoś przeczytany w gazecie ABC był obiektywny? Czy Producent nie zabezpieczył się przed złą opinią poprzez skorzystanie ze zwrotów: "beta", "testowa", "0.99" itd. A czy ktoś zadał sobie pytanie, po co mi właściwie gra Zdzichu Wybuchowiec 3000, skoro i tak takich nie lubię? Przecież jeżeli nikt z Was nie będzie potrafił powiedzieć producentowi, że tworzy chłam i osłabia klienta (oraz rynek) jakością swych usług, to kto ma to zrobić? Pismo ABC, które powinno się cieszyć, że FA udostępniła mu wogóle cokolwiek, aby mogli zająć czymś dwie strony? Przecież żadne komercyjne pismo nie może napisać: "Zdzichu Wybuchowiec to towar dla dresiarzy" ;-). NIE MOŻE, a napisze coś w rodzaju: "Rozszerzenie pamięci 4MB, które otrzymaliśmy do testów, spełnia swoje zadanie w 100% i przyspiesza każdą Amigę ponad dwa razy. Blah, blah, blah - KUPUJCIE!". Dlaczego nikogo nie stać na obiektywną ocenę produktu, który powinien już zniknąć z rynku? Ponieważ pismo ABC też musi żyć i jak nie pochwali tego czy innego, to po prostu pozbawi FA klienteli, a ta albo się odwdzięczy nie zareklamowaniem się, albo po prostu zniknie z rynku... I tutaj kółko się zamyka.

      Większość z Was fucka na Amigowców, którzy kupują piece. A ja Wam powiem że nie dziwię się tym ludzią. Najpierw czekaliśmy na wykupienie firmy C=. Potem wszyscy latali do salonów Escomu pytając o Amigi, gdzie wszyscy robili wielkie oczy. Następnie znowu upadłość znowu kłótnia, potem VisCORP (czy jak mu tam było) i Amiga International, teraz Gateway...

A CO TE FIRMY ZROBIŁY DLA AMIGI?

NIC, bo tak naprawdę to chyba kupiły Amigę wyłącznie po to, aby produkować ją jeszcze przez rok i... przestać. Escom i tak zrobił najwięcej, wypuścił firmowaną przez siebie Amigę z Kickstartem v3.1 i wprowadził posunięcia marketingowe, dzięki którym ukazały się zestawy Magic i Surfer.Ale reszta? NIC. Wygląda to tak jakby czekali na zgon Amigi. Ich całą euforię szybkiego zarobku podtrzymała (i nadal to robi) Phase5, która wprowadzając PPC podtrzymała cały rynek przy życiu.Ciekawe tylko na jak długo, bo Phase5 produkuje TYLKO sprzęt, a sprzęt bez softu jest jak Ferrari bez paliwa - użytek z niego żaden. Oczywiście tutaj wszyscy okrzykną: przecież mamy już najnowsze biblioteki na PPC i kilka plug-inów do ArtEffecta. Mamy wersje WindFire i kilka innych mniejszych utilków. Fajnie, tylko co z tego? Dlaczego większość ludzi, którzy przesiadają się na pieca używa argumentu: "na Amidze jest PPC, ale nie ma softu, którego potrzebuję, a więc po co mi Amiga, skoro na P-II 400 MHz mam niewiele mniej niż PPC, ale JUŻ i mogę używać wszystkiego od zaraz z maksymalną mocą CPU". Dlaczego tak mówią? Bo mają rację. Kto z Was kupiłby Amigę wyposażoną w AlphaDEC (za jakieś 8000zł)? Do tego całego obrazu należy tutaj jeszcze wspomnieć o unikaniu pytań przez pana Tyschtschenko na każdej konferencji (vel. Amiga Show 2), zabawnych wypowiedziach Amiga International na temat klona Amigi i ich przejęzyczeniach (rzeczywiście słowo Central Processing Unit może pomylić się ze słowem Intel ;-). Wspomnieć należy również o niesamowitych akcjach reklamowych sfinalizowanych ze sprzedaży płyt z hymnem Amigi - sponsored by Tyschtschenko. Cała akcja promująca Amigę to krótko mówiąc rozdawanie nalepek z napisem "Powered by Amiga" na wielkich targach World of Commodore przez jakiegoś "ważnego pana".

"AMIGA JEST TANIA",

czytamy wszędzie. Na podstawowej konfiguracji możemy zrobić o wiele więcej niż na gołej płycie RAMu, kart itd... Jasne. Ale podsumujmy czy aby napewno taka tania. Jeżeli użytkownik chce używać Amigi do muzyki, to kupi sobie Blizzarda 1260 albo PC, a nie PPC, ponieważ na to nie ma żadnego softu do obróbki sampli itd. Grafik 3D kupi to samo, z tych samych powodów. Giercman kupi pieca (albo konsolę), bo Quake znudził mu się 3 miesiące po premierze a co dopiero po kilku latach (ilu z Was NIGDY nie grało w Quake na piecu, zanim powstało cokolwiek na Amy?). A ponadto Amiga już od dawna nie ma nic do gadania na rynku gier. DTPowiec kupi 060 albo PC, bo znowu nie ma softu ba PPC, a więc do czego dochodzi? Że PPC kupują ludzie, którzy mają strasznie dużo kasy i lubią liczyć RC5... fractale... MP3... lubią Linuxa albo są tak doświadczonymi użytkownikami i programistami zarazem, że potrafią sami napisać sobie program służący im do pracy (LightWave written by me?).

      Reszta normalnie myślących ludzi albo zostanie przy MC68060, albo kupi pieca... A jeśli do tego dodamy moc 060 i pieca w tej cenie, to nie ma o czym mówić... Każdy dorzuci jeszcze kasy i wybierze drogę przez Gwint95 i wydajne FPU w każdym penciaku, aniżeli patriotyzm względem Amigi i czekanie na cud w postaci AmigaOS v4.0, który i tak zapewne nazwany zostanie UAE 4.0 i... na tym się zakończy rozwój Amigi. Gateway nie zrobił nic,aby to zmienić. A Wam, Amigowcom-Rulezowcom, pozostanie pisać na IRCu, że RC5 jest cholernie szybkie, że można posłuchać MP3 podczas normalnej pracy na Motoroli -czyli multitasking na 2xCPU ;-). Ciekaw jestem, jak ma się multitasking programów na PPC? A w tym wszystkim pojawiasz się

TY, SZANOWNY CZYTELNIKU...

Czytasz regularnie wszystkie (dwa) amigowe magazyny, które chudną z numeru na numer (ale to przez wakacje -nie ma kto i o czym pisać). Ty, Drogi Czytelniku, czytasz o fantastycznej wizji (która to już z koleji?) nowego systemu v5.0, który przypuszczalnie (nie) powstanie "już wkrótce","już niebawem" a w tzw. międzyczasie możesz dowiedzieć się, co będzie na kolejnym kompakcie Aminetu albo na najnowszym coverze, albo poczytać o najnowszych grach na Amigę, która zawsze przecież była "mocna" w tej dziedzinie, a więc może przebije się na rynek 128-bitowych konsoli i PII 500MHz+2xVoodoo II. Możesz również dowiedzieć się jak wyglądają granice Czechosłowacji (z dużą dokładnością), gdyż każdy fan komputera Amiga powinien to wiedzieć. Na koniec odpalisz sobie kolejne

DEMO GRUPY GHJ

pod tytułem SuperPsychodelicBinarium,w której będzie 14 phongów, 3 wirtuale, 4 angielskie teksty, dwa moduły (jeden minimal i jeden na end-scroll), 2 environmenty, greetsy do wszystkich (trzech) najważniejszych obecnie grup. Przypuszczalnie dlatego, że w ogóle coś jeszcze robią. Nieważne, że w C i jak to chodzi na 060. Ważne że ostatnio zrobili nowe demo, które chodzi płynnie już na PPC. Wybór na PPC padł zapewne dlatego, że Motorola odpowiedziała negatywnie na prośbę skonstrułowania procesora MC68090 zoptymalizowanego pod kod tejże grupy. Jednak nie powinniśmy się martwić, moc PPC wystarczyła tym razem, aby obiekty składające się z niewiele ponad 1500 trójkątów płynnie się animowały. Demko informuje Cię że potrafi obsłużyć pokąsane AHI i wspaniały system CGX,który każdy Amigowiec posiadać powinien. Jest to fakt, ale każdy powinien też mieć tanią kartę graficzną, bo CGX najlepiej jednak działa na kartach graficznych, a nie na AGA. Każdy teraz powie, że emulowanie CGXa na AGA to bezsens, ale nikt z Was już nie zauważy, że tego używa; również bzdura? Zresztą nawet gdy posiadasz CVision, to demo nie potrafi niczego obsłużyć z 3D funkcji Twojej karty, gdyż cała obsługa CGXa to otwarcie ekranu obsługiwanego przez CVision i nie zawiśnięcie. Następna sprawa to

INTERNET

a właściwie szowinizm ludzi z amigowskich kanałów. Ludzie, pomyślcie, to nie boli... Kiedyś Amigowcy pisali listy, spotykali się na party aby pogadać powymieniać doświadczenia i prace... Znowu pogadać itd... A teraz? Jeżdżą na party, chleją i fuckają na wszystko, a między standardowym słowem każdego fizycznie pracującego Polaka jest "Amiga Rulez". Ludzie Ci szukają też sposobów, aby zrozumieć RC5 (choć na razie poszukiwania prowadzą donikąd), starają się za wszelką cenę nukować "pecetowców", którzy czasem o dziwo mają dość duże pojęcie o Amigach, a Win-Nuke nie działa po wpisaniu jednej linijki do rejestru, ew. wymianie jednego DLLa. Prowadzą też zażarte dyskusje na temat "dresowej grupy" PSB, której produktywność jest wprost oszałamiająca; sztuka dla sztuki? Nieee. Kicz dla Kiczu.

      Kolejne bzdury przez INet to własne strony WWW. Ludzie, po co to? Czy naprawdę sądzicie, że zaśmiecanie sieci tysiącem adresów "domowych" ma sens? Że ludzie na to wchodzą? Pozakładajcie liczniki (to nie takie trudne). Przecież co to za radocha zobaczyć czyjeś zdjęcie legitymacyjne sprzed kilkunastu lat, popatrzeć na "zalegalowany" chyba design tych stron. 2-3 ramki, na lewo buttony, na prawo góra logos, na prawo dół tekst... Grafika z Photoshopa albo Fractal Designer Paintera (zrobiona u kolegi na 060 + CV albo u pececiarza ;-) itd... Odrobina samokrytycyzmu, jeżeli nie macie czegoś do powiedzenia, to nie mówcie. Jest wolność słowa, ale jest także kultura słowa i pewne zasady. No chyba, że strony te są robione pod kątem mamy, taty albo panienek z IRCa. Zresztą na temat Internetu wypowiedziałem się już kiedyś. Artykuł tamten wymaga korekty, ale nie zrobię tego, idea została przekazana. Zacznijcie coś robić (myśleć?) dla Waszej Amigi albo zostawcie ją jej samej.

Dalej mamy programinstów i

SOFT AMIGOWY.

No cóż, tutaj można napisać równie dużo, jak i mało... Soft jaki jest, każdy wie. Mało kto z nas używa czystego Workbencha, który w medresie i 8 kolorach + MagicWB jest najstabilniejszym systemem na świecie. Większość z nas używa MCP, Opus Magellana + parę pierdółek, które są ładne, ale niestety są łatkami na połatany już wystarczająco system Amigi. Owszem większość z tego działa i się nie wiesza, ale nikt nie powie mi, że zawsze wie, dlaczego coś się w Amidze wiesza? Ponadto sam system jest w miarę stabilny, dopóki właśnie coś się nie "zepsuje". Później amigowy system daje się we znaki. Brak ochrony pamięci, niemożliwość usunięcia (w 100%) zawieszonego tasku,itd... powoduje, że praca jest możliwa, ale wskazany jest reset. Szkoda że na m$-windzie po zawieszeniu tasku robi się close i system działa dalej (co prawda task taki rzadko kiedy da się znowu uruchomić, ale system działa). A na Amidze mamy multitasking z wywłaszczaniem, ale mało kto ryzykuje pracę kiedy w tle liczy się animacja.

TERAZ WNIOSKI.

      Po pierwsze, jaki jest sens kupowania amigowej (fachowej) literatury, która sieje wyłącznie komercyjną propagandę. Mówi, że wszystko jest dobrze, że wszystko jest wspaniale i że należy kupować płyty zespołu Annex. Powinna raczej zająć się tym, co zostało Amidze, czyli zbadanie dokładnych możliwości i zastosowań dla tego komputera w wersji standard, czyli 1260 i niżej. Ponadto wszystkie artykuły o PPC można by przedstawiać w newsach i to w formie streszczonej, bo można odnieść wrażenie, że PPC w Polsce jest bardziej popularne niż np. A500. Amigowa prasa powinna oczywiście zamieszczać dokładne recenzje każdego większego programu, który ukaże się na PPC, ale opis musi być dokładny i obiektywny, a nie wypisywanie przez 3-4 strony, że "blah, blah, blah... ale to temat na osobny, większy artykuł...". Albo "nie mieliśmy czasu na dokładny opis, który ukaże się niebawem" (czyli nigdy, bo po dwóch numerach się o tym zapomina. W końcu ukazują się już nowsze i ciekawsze tematy).

      Następnie uważam, że nie powinno się opisywać urządzeń, których recenzję można zamknąć w jednym zdaniu (vel. test rozszerzenia pamięci). Literatura amigowa powinna przede wszystkim uczyć pokazywać i tłumaczyć różne rzeczy,tak jak robił to swego czasu Amigowiec.Nie można dopuścić, aby chwytając za pismo o Amidze człowiek śmiał się,śmiał i po przerzuceniu tych kilkudziesięciu stron, okazuje się że nie ma niczego ciekawego i że znowu jesteś stratny na parę zł.

      Ponadto szowinizm Amigowy musi się skończyć... Amiga już nie jest taka RULEZ, jest tanim (jeżeli nie kupujemy PPC i kart graficznych), fajnym domowym komputerem do wszystkiego o ograniczonych zastosowaniach. Niech nikt nie waży się mówić, że obróbka dużej scenki LW nie zawiesiła mu kompa. Albo że skanowanie czegoś wielkiego bez szybkiej wirtualnej + 32 MB FAST (na dzień dobry) jest łatwe i przyjemne. Amigowy front to domowe zastosowania, robić dużo, ale niezbyt wygodnie, niezbyt małymi kosztami pieniężnymi i przy dużej wiedzy informatycznej (nie multimedialnej). Amigę trzeba umieć obsługiwać. Drugi front Amigi to szybkie stacje robocze do liczenia RC5/DES/MP3 i fraktali... czyli drogie jak diabli o znikomych zastosowaniach (ale tutaj oczywiście wszyscy krzykną, że "niebawem, już za momencik... Amiga Rulez!!!" - więcej mówić nie trzeba ;-)

      Wracając do literatury, to właśnie w kierunku pierwszego przypadku powinna dążyć cała (sztuk dwie) literatura amigowa. Fani czytają o zlotach (takich jak Amiga Show czy Sopot IRC Party, sylwester AmigaPL), o ciekawostkach, o wizjach artystycznych systemów, o archaicznych urządzeniach itd... A także o tym, że można mieć Amigę, aby mieć Macintosha. Ciekawe: z tego co wiem, Macowcy mają swoją literaturę, a więc opis macowych programów (gier) jest bez sensu, na miejscu jest natomiast kilka już zamieszczonych artykułów o konfiguracji Maca na różnym sprzęcie (temat jest już prawie wyczerpany i amigowa prasa nie powinna go już więcej poruszać, ale i tak pewnie poruszy ;-).

      FA, czyli Firmy Amigowe. Powinniśmy je nękać jak mało kto. Musimy zmusić ten komercyjny rynek do wysiłku, a nie kupować bez zastanowienia wszystko, co się pokaże zaraz jak tylko kasa nam na to pozwoli. Ciekaw jestem, ile osób kupiło dyskietki DD, "rekomendowane" przez pewną firmę ;-) (chodzi o dyski firmy TALES sprzedawane przez Eurekęprzyp. Jager). Za każde niedopatrzenie powinniśmy się wykłócać, może w ten sposób firma zobaczy, że nie opłaca się jej przekomarzać z klientem i od razu zacznie działać nieco lepiej (chociaż, jak uczy osobiste doświadczenie, niektórych firm nic nie rusza ;-). Oczywiście jeżeli np. zamawiasz paczkę, to dowiedz się ile dokładnie będzie ona kosztować i jeżeli przy odbiorze (nawet po tych 3 tygodniach) kwota się nie zgadza, to otwórz paczkę na poczcie przy świadkach (tzw. otwarcie komisyjne). Wszelkie nieprawidłowości automatycznie odsyłaj na koszt odbiorcy i stawiaj na swoim tak długo, jak się da. Proponuję również, aby komercyjne pisma dla amigowców obok reklam FA umieszczały listę ich niezadowolonych klientów. Może to coś da?

      Warto jeszcze wspomnieć o reklamacjach czegokolwiek w Polsce. Jeżeli ktoś znajdzie FA, która handluje sprzętem i w ramach gwarancji potrafi wydać sprzęt zastępczy, to możemy mówić o "dobrej" FA (zależy po jakich perturbacjach taka wymiana dojdzie do skutku). Tutaj jest podobnie jak na rynku zduńskim (czyli PieCowym). Reklamacje realizowane są przez około 3-5 tygodni bez większych efektów; czasem dostaniemy nawet nowy element już po 2 tygodniach, "naprawiony, że aż nowy".

      W sprawie softu. Cała ta piękna Phase5 powinna zgarnąć kilku dobrych koderów i już dawno stworzyć system na PPC, a póki tego nie ma? To software jest jaki jest, każdy chyba wie. Firmie, która stworzyła Amigę wystarczył rok aby napisać system, który był już w miarę stabilny. Było to bardzo dawno temu, a dzisiaj mając takie warunki jak Phase5 (bo to oni robią PPC) nie zrobiła jeszcze nic. No cóż, przyjdzie nam poczekać na zgon Amisi.

      Sprzęt, czyli co zmienić w hardwarze o którym można tak wiele przeczytać (ot, choćby spostrzeżenie, że PPC603+ 040 25 MHz jest wolniejsza od PPC603+ 040 40 MHz ;-))). Problem jest ogromny i trudno mu zaradzić. Prace nad Amiga OS v4.0 i v5.0 "trwają", tylko nie wiadomo na jakim sprzęcie, a niech ktoś powie, w jakim stopniu zależy system od hardwaru? A teraz niech ktoś powie, co będzie z systemem, który wyjdzie nie na tą platformę, co trzeba? Dokładnie. AmigaOS v4.0 albo powstanie jako UAE, albo jako inny emulator Amigi na Amidze. Jeżeli jednak przyszłościową Amigą ma być dalej A1200, to szczerze mówiąc Amiga już zginęła. A1200 jest tak przestarzała, że opieranie czegokolwiek na jej podstawie jest bez sensu. A4000 niestety też jest marną kandydatką na Amigę przyszłości. To marzenie każdego Amigowca potrafi być nieco "uciążliwą" zabawką, która kosztuje majątek.

      Okazuje się, że przy kupnie komputera używanego (na temat nowych i reklamacji przeczytaj powyżej) należy zwrócić uwagę na kilka rzeczy. Po pierwsze kupić najtaniej, po drugie w minimalnej konfiguracji, najlepiej bez FASTu i CPU. Potem dopiero kupić Cyberstroma MKx albo PPC (jeżeli jesteś w stanie dać 4200 zł za procesor do liczenia PC5/xxx/xxx ;-) i SIMMy (min. 32MB), a po trzecie zwróc uwagę na dwie rzeczy: wersja superbustera: v9 odpada-wymiana około 120 zł, natomiast v11 jest dobry ponadto wersja CPU-Board (jeżeli kupujesz z CPU): wersja C= Amiga 4000 040 Desktop, miała 3 wersje płyty A3640: v3.0, v3.1, v3.2. Różnice w pierwszych dwóch są niewielkie (może zrobić je elektronik, który lubi przecinać ścieżki grubości 0.x mm i lutować scalaki do montażu powierzchniowego ;-), najlepszą jest opcja v3.2. A więc mamy Amigę z 040 25 MHz (w wersjach z 030 wersja płyty CPU nie ma znaczenia), która chodzi wolniej niż systemy oparte na 030 50 MHz. Nie mówię o liczeniu czegokolwiek, a o szybkości odczytu samej pamięci FAST. A4000 040 25MHz z SuperBusterem v9 osiąga około 50% szybkości Blizzarda 030 50 MHz (są to wartości bardzo przybliżone). Szybkość ta nakazuje więc czym prędzej wymienić na coś innego. Poza tym okazuje się,że obudowa jest za mała i trzeba rozejrzeć się za "profesjonalną". Okazuje się, że wybór jest mały i decydujemy się na obudowę, która niezbyt pasuje do standardowej A4000, czyli opakowujemy płytę główną obudową, piłując wszystko tak aby nie zaczepiało o cokolwiek i... mamy A4000 Tower w wersji NIE DOTYKAĆ - grozi GURU. Ponadto Amiga 4000 jest już normalna, choć to pojęcie względne.

      Recepta tym razem będzie krótka. Uważam, że zaraz po upadku Commodore Escom powinien zacząć prace nad płytą A1200 w wersji Boxer, czyli same gniazdka, następnie zrealizować jakiś slot i od razu wypuścić kości AGA na karcie ponadto Phase5 powinna opracować system na PPC (ze zintegrowanym CGXem,MUI MCP, obsługą MMU oraz AFSem, a karty PPC opracować w ten sam sposób, aby można było kupić karty turbo z JEDNYM tylko CPU i w zależności od rodzaju CPU używać jednego z systemów AmigaPPC albo AmigaOS. Produkcja A4000 w ogóle nie powinna dojść do skutku, ale tutaj zawinił C= i na to już nic nie poradzimy :). Ponadto można było równie dobrze rozpocząć produkcję nowych Amig które nie musiałyby być w 100% kompatybilne z A1200 czy innymi. A3000+ była właśnie tym wspaniałym modelem, ale teraz wszyscy pochowali (pogubili?) plany konstrukcyjne i zaczynają wszystko od zera (ot choćby AA+ - pamiętacie projekt AAA zaprezentowany a Amigowcu?). A nam pozostaje czekać, bo już niedługo, już za momencik nastąpi (cud?) słynny Back For the Future (dziwne, skądś znam to hasło reklamowe ciekawe dlaczego nagle stało się takie amigowe?).

NA ZAKOŃCZENIE

kilka wyjaśnień. Po pierwsze, jeżeli ktoś nigdy w życiu nie czytał artykułu o IRCu i "buźkach", to tłumaczę, że ";-)" oznacza ironię (moja interpretacja), a ":-)" to zwykły (nie szyderczy) uśmiech.

      Ponadto stwierdzam, że artykuł jest kontrowersyjny i wiem komu się narażam prosząc o druk (nam NIE - Serious). Dalej zaznaczam, że artykuł ten jest skorzystaniem z prawa do posiadania własnego zdania; każdy może się ze mną nie zgadzać. Jednocześnie nie chciałem nikogo urazić, a jeżeli tak się stało, to przepraszam - naprawdę nie chciałem i już idę się biczować ;-).

TiNNER/DxP

  

      I tyle miał do powiedzenia Tinner. W drugim numerze ACS nic nie można było znaleść w tym temacie, ale w trzecim (marcowym) strony 30-35 były wypełnione po brzegi wypowiedziami amigowców na temat tego artykułu. Co więcej! Wypowiedział się także Redaktor naczelny ACS Rafał Belke! Jeżeli Was to interesuje to odsyłam do ACS lub piszcie do nas, a zrobimy "przedruk" tego artka, ale uprzedzam jest naprawdę spory i zajmie dużo miejsca, a więc musi być Was (tych za) dużo! Biorąc jednak pod uwagę sytuację panującą na naszej scenie, nie przyjdzie ŻADEN list, a więc nie musicie się martwić, Wy, przeciwnicy "przedruku"!

Jager/Dial