XL-Paint


Wstęp

      Chyba na początku roku 1996 dzięki uprzejmości Dracona/Tqa dostałem robocze wersje nie puszczonego jeszcze do "oficjalnego obiegu" programu malarskiego XL-Paint. Dostałem do " testowania" (poprzez używanie hehe) wersje 1.3 i 1.5. Program zakodował Stanley, a głównym konsultantem był nie kto inny jak wspomniany już Dracon. Fakt ten pozwalał przypuszczać, że wygodą obsługi program dorówna lub nawet przewyższy XL-Arta. W dalszym opisie skupię się na nowszej wersji 1.5.

Krótki opis

      XLP pozwala malować w dobrze już dzisiaj znanym formacie, powstającym przez przełączanie dwóch obrazków w trybie 15 Basica (to samo co InterPainter). Kursorem poruszamy joyem lub klawiaturą (użycie keyboarda niesamowicie ułatwia dokładne malowanie w zoomie). Sam program nie ma żadnego menu z opcjami, narzędziami, itp. Wszystkie opcje malarskie włącznie ze zmianą kolorów wywoływane są z klawiatury. Każdemu kto kiedykolwiek zajmował się pixelowaniem nie trzeba tłumaczyć jakie to wygodne i szybkie. Zamiast otwierać okno, wybierać opcję, potwierdzać ją wciskamy jeden klawisz i malujemy dalej. Dodatkowo odpada konieczność ciągłego jeżdżenia kursorem od menu do aktualnie interesującego nas fragmentu obrazka.

      Do dyspozycji mamy masę "normalnych" opcji malarskich typu fill, draw, line, box, itp. Rzeczą, która jest na atarce niespotykana są różnego rodzaju filtry z których najbardziej użytecznym okazał się być blur. Poza tym są emboss, negative, 3d-effect i kilka innych. Poza tym dostępne są standartowe operacje na blokach typu move, copy, paste, horizontal i vertical flip, a nawet rotate.

      W każdej chwili dostępny jest podręczny help, uaktywniany (kto zgadnie?) klawiszem Help. Mamy w nim ściągawkę klawiszologii. Do dyspozycji jest zapomniana przez atarowskich grafików opcja Undo (czy to taki luksus?). Poza tym mamy jednostopniowy zoom (w wersji 1.3 był dwustopniowy za to tylko z odcieniami szarości). Odczuwalną wadą jest brak możliwości poruszania się w zoomie "po skosie" - mamy tylko góra-dół i prawo-lewo.

Podsumowanie

      Po ponad dwóch latach intensywnego używania XL-Painta mogę stwierdzić, że jest to jeden z lepszych (najlepszy?) program do malowania na atarce. Liczbą opcji przewyższa XL-Arta, oferując przy tym wyższe parametry obrazu (7 kolorów). InterPainter obsługujący ten sam tryb graficzny dysponuje jedną opcją put pixel, więc nie jest żadną alternatywą. Z koleji w formacie HIP czy RIP można malować praktycznie tylko na PC czy Amidze (i konwertować na atari) Co prawda jest HIPPainter LBS'a, ale z jedną opcją put pixel nadaje się jedynie do drobnego retuszu skonwertowanego obrazka. Dodatkową rekomendacją może być fakt, że XL-Painta od dawna używa Dracon do malowania obrazków na gfx-compos (ja zresztą też). Ostatnimi czasy Dracon dodatkowo konwertuje obrazek z XLP na HIP/RIP zyskując dodatkowy antialiasing (ale pogarszając kontrast i nasycenie barw). Również grafika do Paczki Tynq #4, #5 i #6 była malowana tym programem.

Perspektywy

      XL-Paint posiada jeszcze kilka drobnych usterek właściwych wersjom roboczym (wieszanie kompa po naciśnięciu Break). W menu I/O mamy nieczynne opcje Load BMP i Save BMP, które w przyszłości mogą ułatwić przenoszenie obrazków z/na inne platformy. Niestety z ostatnich informacji od Dracona wiem, że prawdopodobnie program nie będzie kończony (Stanley nie ma czasu i zajmuje się głównie grzybami). Może któryś z koderów Taquartu podejmie się dokończenia tego genialnego programu, ale jest to (przynajmniej moim zdaniem) mało prawdopodobne.

Ale i tak XL-Paint rządzi!

tita