Jest nanotechnologicznie


      Spróbujmy sobie wyobrazić świat, w którym zwykły metal możemy przemienić w najprawdziwsze złoto, dokonując tego czego rzeszom alchemików, nie udało się uczynić przez całe wieki.

Wyobraźmy sobie świat, w którym komputery są mniejsze od głowki szpilki, a ich prędkość uzależniona jest od szybkości poruszania się elektronów.

Wyobraźmy sobie świat, w którym w ciałach ludzi, niczym według wizji z filmu "Interkosmos", pędzić będą mniejsze od bakterii mechanizmy, niszczące na swojej drodze wszelkie wirusy, czy też nawet starzejące się komórki.

Wyobraźmy sobie świat, w którym w powietrzu, glebie i wodzie znajdują się urządzenia oczyszczające je z najmniejszych nawet zanieczyszczeń.

Wyobraźmy sobie świat, w którym w każdym zwykłym, szarym domu będzie stała maszyna, zdolna stworzyć jedzenie, różnego rodzaju sprzęty codziennego użytku i wszystko to czego sobie ludzie zapragną.

      Każdy sobie pomyśli, że jest to czyste science-fiction wprost z jakiejś drugorzędnej powieści. Otóż niekoniecznie. Istnieją dość wiarygodne przesłanki, iż niedługo tak właśnie może wyglądać nasz świat. A wszystko dzięki właśnie nanotechnologii. Cóż jest to za stwór? Według źródeł naukowych definicja tej tecnologii brzmi tak:

Nanotechnologia - hipotetyczna, powstająca technologia, w której przedmioty są planowane, a powstają dzięki wybieraniu i umiesczaniu w odpowiednich miejscach pojedyńczych atomów i molekuł, co zapewni człowiekowi nieograniczoną i tanią kontrolę nad strukturą materii.

      Z tego co gdzieś tam przeczytałem, to pierwszy eksperyment w tej dziedzinie odbył się już w 1990 roku. A polegał on na tym, że za pomocą atomów ksenonu wyrysowano logo znanej firmy komputerowej (czyżby Microsoftu?...). Sama nanotechnologia powstała aby rozwiązać problemy przed jakimi stanęła ludzkość u schyłku tego wieku, a więc przeludnienie, zanieczyszczenia, ocieplanie się globu, kłopoty z warstwą ozonową. Ale jak to zwykle bywa, są i negatywne strony tego przedsięwzięcia Jak zwykle, znajdzie się grupa ludzi, która będzie chciała, zaprzęgnąć ją do własnych, często niecnych celów. Do tego bardzo prawdopodobne jest, że firma, która jako pierwsza wprowadzi na rynek rozwiązania oparte właśnie na tej technologii, zyska taką przewagę technologiczną, czego bezpośrednim następstwem może stać się światowy krach ekonomiczny.

      Prowadzone obecnie badania nad nanotechnologią pozwalają stwierdzić, że stworzenie tą metodą pierwszego urządzenia może nastąpić już około roku 2020. Będzie to mechanizm, o dziwnie znajomej, angielskiej nazwie - assembler Jego wielkość będzie naprawdę niewielka i będzie zamykac się w liczbach: 100 nanometrów długości i 30 nanometrów szerokości. Dokładność, z jaką ma umieszczać atomy w strukturze molekularnej, zdaje się być niewyobrażalna - 0,1 lub 0,2 nanometra. Assembler ma mieć prawdopodobnie kilobajt RAM-u i około 100kb "gęstego dysku". Poza sześcioma ramionami, służącymi do umiejscawiania atomów, w skład assemblera wejdzie komputer i zestaw narzędzi. Całość ma ważyć o zgozo jakieś 109 jednostek masy atomowej. Dla porównania przeciętna bakteria waży około 1100 jednostek. Niebywale trudno jest oszacować koszty stworzenia takiego cudeńka - pierwszy może pochłonić pieniądze rzędu kilkaset miliardów dolarów. Takie urządzenie zaprogramuje się tak aby zbudowało siebie od podstaw i powielało następnie w miliardach egzemplarzy, co w sumie spowoduje że każda następna sztuka nie pochłonie za sobą żadnych kosztów.

      Badania nad nanotechnologią prowadzone są z oczywistych względów w wielkiej tajemnicy, a największe zaawansowanie skupia się w Stanach Zjednoczonych i naturalnie w Japonii, co dziwić zbytnio niepowinno, zważywszy na wielką miłość japońców do wszelakich miniatur A jak rzeczywiście będzie? No cóż pożyjemy - zobaczymy.

G@PaRd

PS. Tekst powstał w oparciu o literaturę naukową i wieści z internetu.