Nasi muzycy - Greg


Jager: Witaj,czy mógłbyś nam się trochę przedstawić?

Greg: Hm... od czego by tu zacząć? Lat 20, ok. 178 cm wzrostu. Urodzony 28.IX.1978 (spóźniłem się podobno z wyjściem na świat o tydzień...) Stosunek do służby: odroczony, niestety, zdobyłem "A" bez paragrafu...

Jager: Dobra, dobra... Wystarczy. Od kiedy posiadasz Atarkę?

Greg: Ojej. Każdy pamięta chyba ten dzień! Dostałem Atarkę na urodziny, w III klasie szkoły podstawowej. Atarka została kupiona wtedy jako ekskluzywny sprzęt w PEWEX'ie za, o ile pamiętam, 129 zielonych. Do tego doszedł jeszcze magnetofon XC-12 (rólz). Pamiętam, że pierwszą grą jaką udało mi się wczytać był... BOULDER DASH.

Jager: Czy był to Twój pierwszy komputer, a jeżeli tak to jakie były wcześniej?

Greg: Nie, nie miałem wcześniej komputera i nigdy nie miałem wcześniej styczności z żadnym sprzętem.

Jager: Czy mógłbyś przedstawić nam swoją obecną konfigurację?

Greg: Atarka (!) 65XE / 256kb / Stereo / Midi do tego rozlatująca się już CA-2001 ("goła") oraz wściekle zielony i całkiem zjarany monitor. W szufladzie dwie Atarki - jedna "goła", druga jako przenośny skład scalaków. Do tego spalony zasilacz :) Najnowszą rzeczą pomagającą mi w "pracy" są "klawisze", które głównie używam jako moduł brzmieniowy MIDI (nawiasem mówiąc - świetna sprawa) bo granie nie za dobrze mi idzie...

Jager: Właśnie... Od kiedy interesujesz się muzyką?

Greg: Well... Komputerową od czasu, gdy w Basicu napisałem "B.", póżniej he, he SELECT i START, a muzyką zwykłą... znacznie póżniej, bo dopiero koło 8 klasy szkoły podstawowej. Można powiedzieć, że się trochę spóżniłem. Zacząłem od ogólnie mówiąc, muzyki rockowej i tak już zostało do dzisiaj. Raczej nie zagłębiam się w rejony Techno, choć interesuję się nowinkami na tej scenie - poniekąd jestem do tego zmuszony, wszak to rejon muzyki komputerowej.

Jager: Czy masz wykształcenie muzyczne?

Greg: Nie. Choć bardzo chciałbym kiedyś zdobyć jakiś "warsztat muzyczny", bo to naprawdę pomaga w tworzeniu dobrej muzyki. Ale chyba na Akademię Muzyczną bym nie poszedł, bo jak to określił znajomy muzyk: "To wylęgarnia DiscoPolowców".

Jager: Kiedy odkryłeś że na Atari można fajnie muzykować?

Greg: Mój kontakt z muzyką komputerową zaczął się chyba gdzieś w VIII kl. SP, gdy poznałem się z kumplem, który już od pewnego czasu zajmował się sceną, tyle że na C64. U niego poznałem pierwsze programy muzyczne (MusicMixer, DMC 4.0), dema i w ogóle jak scena funkcjonuje. Zacząłem muzykować.

W międzyczasie...

Jager: Jakiego programu używałeś na początku swojej działalności na Atari?

Greg: No właśnie, w międzyczasie kupiłem sobie słynne CMC (AVALON). I tak się to zaczęło. Szczerze mówiąc, efekty mojej działalności na C64 były o niebo lepsze od pierwszych modułów na Atarce, chyba za sprawą większej "miękkości" dźwięków C64. Był okres gdy równocześnie pisałem na CMC, a póżniej to samo tworzyłem na C64 dla formującej się wtedy grupy FAITH. Scena C64 spodobała mi się, a że o Atarowskiej nic wtedy nie słyszałem, byłem o krok od sprzedania ATARKI i kupna C64. No więc...

Jager: Sorki że przerywam... Co spowodowało, że to się nie stało?

Greg: Na całe szczęście korespondowałem wtedy z gościem, któremu zawdzięczam obecnie wiele. Nazywa się on H.Kłak i gdzieś we wrześniu'94 przysłał mi, no właśnie... dwa programy tz. Paczkę TYNQ #1 i Partro z MIROWA. Napisałem do Konopa/SCG, ten przekazał list Mutiemu... i tak się to zaczęło.

Jager: A jak to było z DMC?

Greg: Co do DMC, czy raczej DCMC, to zrobiłem go przez przypadek, dając 2 razy wywołanie playera, a że efekt był lepszy niż standardowe CMC... W każdym bądź razie system DCMC spodobał się paru osobom. Niektórzy nawet napisali kilka modułów na nim (np. Cedyn). Ja zrezygnowałem z niego po otrzymaniu w konspiracji MPT v2.2 i v2.4 już na początku 1995 roku.

Jager: Kiedy i gdzie był Twój debiut?

Uśmiechnięty Greg: Miałem w swoim życiu wiele debiutów, np. w wieku 11 miesięcy zacząłem już chodzić. Jeśli chodzi o scenę natomiast, to w 1993 roku na Elysium/Antia Party wystawiłem dwa moduły na C64. Chyba poszło mi jednak dość słabo, niemniej zdobyłem zapewne 50 pkt. (5 osób z mojej grupy*10 pkt.). Swój debiut atarowski miałem w Ornecie'95, wtedy wystawiłem trzy moduły (jeden, słynny - z niewyobrażalnym piskiem i MIKEREM który bojąc się o sprzęt nagłaśniający wyłączył ten wpaniały moduł). No i jeszcze niespodziewanie okazało się też, że dwa inne moduły "załapały się" do pierwszej produkcji TQA, czyli do Dema "Back To Life". Nie miałem nawet okazji zaprotestować - ten drugi był bardzo niedopracowany, ale demo poszło... i to cały mój debiut.

Jager: Jak wypadłeś Twoim zdaniem?

Greg: Chyba dobrze, zająłem o ile pamiętam III miejsce modułem "INSANITY". Dodatkowo "BACK TO LIFE" zajęło dobrą pozycję, więc chyba dopiero wtedy pojawiłem się na scenie, że tak powiem "oficjalnie". ORNETĘ'95 do dziś wspominam najmilej.

Jager: Czy ktoś był dla Ciebie wzorem na początku Twojej działalności?

Zmieszany Greg: Hmm... pierwszym wzorem był dla mnie SHOGOON (o ile pamiętam/TABOO) i przynajmniej w pierwszej fazie swojej działalności, COMPOD (chyba z Charged... nie pamiętam). A z atarowców? Hmm... trochę Cię zaskoczę, a pewnie i osobę o której zaraz napiszę. Moim wzorem był... BAC! Może dlatego, że reprezentował ciekawy styl, szkoda że przez dużą część scenowców niedoceniony. Drugim wzorem był Bartman, niestety w chwili mojego wejścia na scenę już nie pisał zbyt wiele kompozycji. Dlaczego Bartman? Hmmm... chyba za styl kompozycji.

Jager: A kto Twoim zdaniem był dobrym muzykiem?

Greg: Najbardziej doceniam dorobek twórczy DAXEY'a, BARTMANA i w mniejszym stopniu SOUSED'a. To oni dali w praktyce podwaliny pod scenę "Po-Mirowską", po roku 1994.

Jager: A kogo obecnie najbardziej się obawiasz na MSX COMPO?

Uśmiechnięty Greg: To pytanie jest podchwytliwe, he, he wolałbym na nie nie odpowiadać, ale obiecałem, więc... Powiem inaczej. Nie obawiam się Daxey'a, Zespołu Mazowsze, Just5 etc. Sorki że się wykręcam, ale naprawdę mogę obawiać się każdego, bo jest nas niewielu, a poziom podobny... Zawsze interesuję się "nowymi" muzykami na scenie. Nie jest ich wielu, niemniej jakaś ilość zawsze.

Jager: Jaki był Twój największy sukces?

Greg: Scenowy sukces? Chyba ostatni, w Opalenicy. Nie myślałem, że wyjdzie tak jak wyszło, byłem totalnie zaskoczony wynikiem kompotów, mając na uwadze rzeczy, jakie działy się z moimi modułami podczas odtwarzania. Bardzo miło było mi też na Intel Outside. Po "projekcji" ULTRY, która choć niesamowicie niedopracowana, była szokem dla amigowskiej (w przeważającej części) publiki, poszedłem sobie do kibelka. Tam spotkałem amigowca który, próbował zrelacjonować mi widzianą przed chwilą "ULTRĘ" słowami w stylu "Zajebi...". Na jego pytanie, czy oglądałem demo odpowiedziałem skromnie, że wiele razy, i że demcio wychodzi mi już bokami. Ponieważ mordka amigowca wyrażała narastające zdziwienie byłem zmuszony dodać, że jestem autorem muzyki i że rzygać mi się chce już na widok tego dema (LBS i FOX kodowali Ultrę na party). Gościu długo gratulował mi demcia i powiedział, że chyba kupi Atari...

Jager: Czy oprócz tworzenia muzyki robisz coś jeszcze np. kodujesz?

Greg: Pewnie nie można tego nazwać kodowaniem, niemniej znam asembler na tyle by zrobić sobie kolekcję muzyczną, jakieś proste efekty (słownie jeden ciągle modyfikowany ogień he, he). I to wszystko. Grafiką się nie zajmuję, niemniej popełniłem kilka logosów (VOICE II i w INVITRze do RushHours'97) i trochę fontów. Wolę muzykę, to prostsze i przyjemniejsze! Podziwiam koderów - Ci to mają cierpliwość do pracy...

Jager: Twoje plany na przyszłość?

Greg: Zasadzić drzewo... postawić dom... spłodzić syna...

Wkurzony Jager: Greg...

Greg: Ok... Komputerowe plany? To chyba zmontować do kupy Voice... III oraz jeszcze VOICE... IV - z absolutnie odlotową muzyką, coś jak muzyczny ASSKICKER, po prostu chcę wyciągnąć na max'a wszystko co da się wyciągnąć z POKEY'ów Atari... i ze mnie. Prawdopodobnie to będzie już koniec mojej pracy na scenie, ale do póki scena istnieje, to ja będę miał z nią jakiś kontakt.

Jager: O czym marzysz?

Greg: Pytanie jest tendencyjne :) Chciałbym mieć profesjonalny sprzęt do komponowania.

Zdesperowany Jager: Co Cię najbardziej cieszy?

Greg: Prorokowałem zapaść sceny po Rush Hours'97. Na szczęście myliłem się! Cieszy mnie to, że są jeszcze ludzie którym zależy na naszym sprzęcie. Cieszę się też, że przez te kilka lat poznałem wieeeelu wspaniałych ludzi. Poza tym, choć brzmi to jak propaganda, jestem dumny z mojej grupy, TAQUART'u. Zawsze byliśmy i jesteśmy grupą ponad wszelkimi kłótniami i podziałami, staramy się być zgraną paczką. I to mi się podoba!

Jager: A co Cię smuci?

Greg: Osobiście smuci mnie to, że doba ma tylko 24h. Dla mnie musiała by mieć ona conajmniej 36... bo tyle rzeczy chciałbym zrobić, a nie mam niestety czasu. W tym miejscu chciałbym powiedzieć "SORRY za DELAY" wszystkim ludziom, z którymi mam kontakt. Poprostu nie wyrabiam się...

Jager: Co obecnie robisz w życiu prywatnym (pracujesz, uczysz się)?

Greg: Uczę się. "Wypoczywam" na I roku Wydziału Geologii/Geofizyki na Krakowskim AGH. Trochę dziwne zajęcie jak na komputerowca, no nie ? Mieszkam obecnie w Krakowie, ale komputer mam w domciu, w Kalwarii (40km), więc styczność ze sceną mam co 6 dni dopóki nie przewiozę sprzętu.

Jager: Dziękuję za rozmowę...

Greg: Dzięki.

Wywiad przeprowadził
Jager/Dial

Z ostatniej chwili... Kolekcja VOICE OF SILENCE III została ukończona i obecnie krąży już po scenie!!!